Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamięć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamięć. Pokaż wszystkie posty

Luty

 

Jak nas wtedy

sypkim śniegiem

zasypało


powiedziałem: mamo, mamo

to za mało


była mleczna czekolada

i alberty

z japońskimi kwiatuszkami

koperty


zbierane na Murzyniątka

stare marki

i garnuszki ukraińskie

z jarmarku


serce biło mocno biło

aż ustało


ciągle mówię

mamo mamo

to za mało


Jarosław Iwaszkiewicz, Krągły rok

Stary list




Stary list ma pożółkłe kartki,

stary list ma wyblakłe pismo,

stary list ma wiele gramatycznych błędów.



Dalekie lata!



Ta ręka jest już martwa,

te usta są już nieme,

adresat osiwiał.

Został tylko świadek miłości,

został tylko stary żółty list.

List starej matki.



Nie można odejść z tego świata bez śladu,

zatracić się w nicości

i opieczętować drzwi.



Długi cień pada, zmarli, na wasze imiona.



Gładka woda faluje,

rozcięte powietrze drży,

szeleszczą dale.



Milan Kraus

przekład Jerzy Pleśniarowicz

Strych




Pamięć jest jak strych mroczny. Zastojem i ciszą

w kątach pełnych starzyzny nasiąkają cienie.

Przypomnień nietoperze pod belkami wiszą,

czekając na żałosne w zmierzchu przebudzenie...



W kurz siwy, na klepisko, spływa szparą w gontach

słoneczna kropla szczęścia po promienia skosie.

Krzywd dawno przebaczonych puste gniazda osie

w kłębki się bibulaste pozwijały w kątach.



Wypłowiałe nadzieje — okulałe wzloty,

puste puszki z zachcianek, złudzeń i powideł,

obok spaczonych klepek — czerepy tęsknoty

i worki z dartym pierzem połamanych skrzydeł.



Beata Obertyńska

Puste miejsca po




     1. Tu był wysoki horyzont: biegł jak kot po dachach, przeskakując kominy. Nie ma już tej ulicy. Horyzont uciekł w pola, za Wisłę. Po domach, które tu były, zostało niebo — ciemniejsze niż naokół, jak ściana pod zdjętym obrazem. Gołębie z nawyku przelatują wyżej, a wieczorem zapala się księżyc na czwartym piętrze powietrza.


  2. Noc jest pustym miejscem po dniu. Dwuwymiarowa jest ciemność. Dopiero dalekie poszczekiwanie psów z okolicznych wsi odbudowuje przestrzeń. I znów rozlegają się zagubione odległości. Gdybyś ruszył przed siebie na oślep, zdziałałbyś tyleż, co trwając nieporuszony. I tak ciemność miniesz dopiero o świcie. Ale psy — znaki czuwających wiorst — upewniają, ze nie wszystko jeszcze stracone. 


     3. Puste miejsca po kimś nigdy nie bywają puste. Rozrastają się we wszystkich kierunkach, nie wystarcza im obszar wyznaczony dla żywych. Ten, którego już nie ma, nie mieści się w ciasnym kręgu ograniczającym go za życia. Odkąd zniknął, zamieszkuje wszystkie miejsca jednocześnie, wypełnia najbardziej niepojęte pojemności. Jego materia nieuchwytna, jego duch dotykalny zastępuje nam wszystkie drogi, staje się kretem w czarnoziemie naszych snów. I dopiero czas wypiera go z opanowanych przezeń posiadłości. Ale i wtedy miejsce nie jest puste ani przez chwilę. Kiedy milknie żywa pamięć, która jest tworzywem tych, co odeszli, ostatnia ich siedziba bywa zaorywana pod nowe sady i nowe cmentarze. Cudze sady i obce cmentarze, nie podległe naszym obrządkom. 



Jerzy Ficowski

Gdy umrę, mój najdroższy




Gdy umrę, mój najdroższy,

Wystarczy parę brzóz —

Nie sadź mi ponad głową

Cyprysów ani róż;

Niech tylko trawę w górze

Skropi raz po raz deszcz;

I, jeśli chcesz, pamiętaj —

Zapomnij, jeśli chcesz.



Nie będę widzieć cieni,

Nie będę czuła burz;

Nie będę słyszeć śpiewu

Słowika z leśnych głusz;

I śniąc przez nieskończony,

Niezmiennie szary zmierzch,

Albo pamiętać będę,

Albo zapomnę też.



Christina Rosetti

przekład Stanisław Barańczak

Dawny wiersz




Płaszcz tego lata tkam w ukryciu,

przez wiersz przewlekam raz po raz

twe imię, jak wyprute nici.

Pod gwiazdami, które zgasły w nas,



marzyłem: gdy rytm jego zniknie

z twej krwi, do której z mej się wplótł,

białą jak sól twą pierś przeniknie

we wszystkich innych rękach chłód.



Kto w tobie dziś, po latach całych,

słyszy w zachwycie rytmy te?

Inne kobiety miłowałem

i inny wiersz porywał mnie.



Na powitanie dawne dzisiaj

płaszcz tego lata tkam w ukryciu,

przez wiersz przewlekam raz po raz

twe imię jak wyprute nici.



Wiatrem rozbłysnął i zagasnął

jak na grzebyku włosek jasny.



František Hrubín

przekład Beata Szymańska

Przed domem rodzinnym




Wieczór

jest taki mały

o wiele mniejszy niźli w wyobraźni

a jednak nie zmienia się

Człowiek się zmienia

rośnie z szybkością strzały



O serce dziecinne

jak przed pół wiekiem



W taki czas

wychodził ojciec z bramy

wąsaty w czarnym kapeluszu

zamykał szkołę

gdy uczniowie zrozumieli

że świat jest kulą o ognistym wnętrzu



Dawno go nie ma

uczniowie już się postarzeli

i mają wnuków

którzy się bawią pod bramą

w podróż międzyplanetarną



Może jestem jednym z nich

gdy siedzę na ławce

starzeję się w wyobraźni

przepływają wieki

życie ludzi znanych

i ludzi nieznanych



Noc nadchodzi

i nikt nie wyjdzie

ni ojciec ni matka

powiedzieć

dzieci już czeka kolacja



Pavol Bunčák

przekład Antoni Brosz

Dom z czerwonej cegły




Były w domu rzeczy święte: fotografia przecięta

czarną wstęgą żalu, nadtopiona świeca w lichtarzu

z pożegnalnego wieczoru, telefon zawieszony na ścianie

w pół słowa. Nic więcej, może tylko samotność,

której schronienie jest przekleństwem.



Dokądkolwiek pójdziemy, ona pójdzie z nami

wskazując wyjście z niewoli: przepaść dla wszystkich

tę samą. Dom równie śmiertelny jak my. Dzikie zwierzęta

bez gniewu rzucające się na swoje ofiary.



Kraków, 1989

Cudzoziemszczyzna, 1995



Marzena Broda

Tyle lat zbiegło...




Tyle lat zbiegło, a jam jeszcze do tej

nie przywykł myśli, że dla mnie stracona,

że nie zostało mi nic, prócz tęsknoty.



Jeszcze wyciągam ku niej me ramiona,

jeszcze jej czekam, jeszcze marzę o niej,

a wiem, że nigdy nie powróci ona.



Obraz jej wszędzie, zawsze za mną goni,

wiecznym jest niebem mojego marzenia

i wiecznym dnem jest w uczuć moich toni.



Czas biegnąc wiele niszczy i odmienia,

i wiele grzebie w niepamięci pyle,

lecz jej nie wydrze z mojego wspomnienia,



jak jej nie wydarł, choć lat zbiegło tyle.