Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poeci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poeci. Pokaż wszystkie posty

Mała pieśń do nieśmiertelnego Li-Taj-Pe








Tysiąc lat, jak wywrócony kielich,

leży na wodach zapomnienia.

A ty wciąż tu śpiewasz w nocy,

gdy obejmujesz szare obrzeża

księżyca migocącego cieniem w rzece.



Nie umarłeś tysiąc lat temu,

gdyż niebo nie umiera,

gdyż gwiazda nie umiera,

gdyż księżyc nie umiera

i ponieważ umieranie jest tylko zimną wodą

zmieszaną z pieniącym się kielichem naszego życia.



Stary, wielki Ojcze śpiewu, Li-Taj-Pe,

odprysk twego śpiewającego kielicha

pali się zbłąkany w mym sercu.

Oczarowuje mnie cień drzewa,

oczarowuje mnie cień kwiatu,

oczarowuje mnie cień kobiecej ręki,

urzeka mnie skarga dziecka,

urzeka cień lasu —

i boję się żeglować wieczorną porą sam

na spokojnych wodach pod księżycem

nadmiaru piękna.



Warszawa 1949




przekład Salomon Łastik 

W hołdzie dla Su Dungpo







Osiemdziesiąt lat po roku tysięcznym

pewnej nocy wiosennej w Hangzhou

gdy księżyc zniknął

a wiatr był od wschodu

rozszumiały się bambusy

i niósł się zapach kwitnącej paulowni

Tak piękne rosły irysy

nad brzegiem jeziora

że poeta Su Dungpo

zląkł się (jak opowiadał) że w ciemności

kwiaty nie zasną

Zapalił wysoką świecę

którą osłonił od wiatru

tak aby kwiaty

mogły się widzieć wiedząc że są piękne



Zapalić świecę

Napisać udany wiersz

Oświetlić w nocy

irysa który nazajutrz zwiędnie



Claude Roy

przekład Krystyna Rodowska

Kawiarnia Slavia







Sekretnymi drzwiczkami od strony bulwaru,

drzwiczkami z tak przezroczystego szkła,

że są prawie niewidoczne,

             drzwiczkami, których zawiasy

smaruje się olejkiem różanym,

wchodził czasami Guillaume Apollinaire.



Jeszcze od wojny miał obandażowaną głowę.

Przysiadał się do nas

             i czytał brutalnie piękne wiersze,

które Karel Teige natychmiast przekładał.



Na cześć poety

              pijaliśmy absynt.

Jest bardziej zielony

              niż cała zieleń świata,

a kiedy nad stolikami patrzyliśmy w okna,

za bulwarem płynęła Sekwana.

             Och tak, Sekwana!

Bo nie opodal w szerokim rozkroku

stała wieża Eiffla.



Raz Nezval przybiegł w czarnym meloniku.

Wtedy nie mieliśmy pojęcia,

             nawet on nie przypuszczał,

że taki kapelusz nosił Apollinaire,

kiedy się zakochał

w pięknej Luizie de Coligny-Châtillon,

którą nazywał Lou.



Jaroslav Seifert

przekład Leszek Engelking