Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vrchlicky J. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vrchlicky J. Pokaż wszystkie posty

Śpiąca Praga







Już północ głaz ciemności wlecze z dali,

już śpiące miasto w cień otula szary;

wszystko zamarło, mgła wyczynia czary,

ruch dzienny, zda się, zniknął w rzecznej fali.



Latarnia mętnie w oparach się pali,

rząd czarnych klinów malują filary

na wodzie, słychać jej leniwe gwary,

jakby umarli w grobach rozmawiali.



Ciemnieją domy jak ruin szkielety,

majaczą wieże, mglą się drzew bukiety,

po które sięga ręka Nocy naga.



Nagle baśń stara w myśli się rozplata,

staje woźnica w pustkach, strzela z bata

i mówi: "Tutaj była kiedyś Praga".



Jaroslav Vrchlický

przekład Leszek Engelking

Tercyny








Najpierw nam wszechświat nie wystarczy cały,

a potem wszystkie pragnienia ukoi

w cieniu alkowy mroczny kącik mały.


Promienne słońce nam nad głową stoi,

lecz jasność nasze spojrzenia wciąż płoszy.

Tak się ptak, który minął burzę, boi


i śpiew w gardziołku mu więźnie z rozkoszy.



Jaroslav Vrchlický

przekład Leszek Engelking

Ranek








Ma ranek urok swój

jak z alabastru misa wciąż nietknięta,

kiedy przed tobą stoi

tak świeża, dyszy, pachnie,

więc tylko gołębice dwie

Cisza i Łaska

z niej piją.

Nie płosz ich, odejdź, jeśliś nie jest godzien;

bo tylko czysta dusza, ta doceni

ów czysty, świeży, dziewiczy i święty

urok ranka.



Jaroslav Vrchlický

przekład Leszek Engelking