Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aragon L. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aragon L. Pokaż wszystkie posty

Elza [fragment I]








MĘŻCZYZNA PRZECHODZI POD OKNEM I ŚPIEWA



Dla wolności byliśmy stworzeni

Stworzeni dla losów szczęśliwych

Jak szyba dla szronów jesieni

Nieszpory dla żalów tkliwych

Alkohol dla oszołomienia

Maj dla miłości żarliwych

Dla wolności byliśmy stworzeni

Stworzeni dla losów szczęśliwych



Ty w ramionach niosłeś marzenia

I krwi szkarłaty gwałtowne

W porze pierwiosnków kwitnienia

Gdy płakać jest nawet cudownie

Piosenki słałeś jak westchnienia

Z Diabłem i Panem Bogiem w zmowie

Ty w ramionach niosłeś marzenia

I krwi szkarłaty gwałtowne



Moja czuła szalona bezsenna

Ty co ognia miałaś piękności

We włosach złoto nie do kupienia

A w ustach wodę miłości

Coś uczyniła z warg swych czerwienią

Z pocałunkami na dni żałości

Moja czuła szalona bezsenna

Ty co ognia miałaś piękności



Mija czas mija czas nie żartując

Z pętlami sznura krąży obok

Kochanków którzy się całują

Nie widząc go pomiędzy sobą

Przechodzi oczy im piętnując

I czoła im szyderczo żłobiąc

Mija czas mija czas nie żartując

Z pętlami sznura krąży obok



Co się dało ach nazbyt to mało

Zagarnąłem w młodości imię

Tym którym lepiej się udało

Stawkę mą oddam jeślim winien

Czy trzeba by nas to bolało

Spadł cios i zimorodek ginie

Co się dało ach nazbyt to mało

Zagarnąłem w młodości imię



Czy można całym złem nazywać

Serce po które wiek już sięga

Ach to nie miłość się zużywa

Kiedy rozkosze mówią żegnaj

Na prośbę co spojrzeniem wzywa

Nigdy się słońce nie sprzysięga

Czy można całym złem nazywać

Serce po które wiek już sięga



A jeśliśmy nie winni sami

Pokażcie kto tej grze przewodzi

Kto skradł nam to co z nieba mamy

Wziął to co z nieba łask pochodzi

Mnie albo was ta wina plami

Panowie ktoś tu tęgo szkodzi

A jeśliśmy nie winni sami

Pokażcie kto tej grze przewodzi



Dla wolności byliśmy stworzeni

Stworzeni dla losów szczęśliwych

Świat jest po to by żyć na tej ziemi

Cała reszta to cyrk osobliwy

Wasze prawa biblie anatemy

Obłęd który obłędem się żywi

Dla wolności byliśmy stworzeni

Stworzeni dla losów szczęśliwych



GŁOSY W TŁUMIE POWTARZAJĄCE ZA PIEŚNIARZEM:



Dla wolności byliśmy stworzeni

Stworzeni byliśmy stworzeni

Stworzeni dla losów szczęśliwych





Elza [fragment II]




Wymyślę dla ciebie różę



Dla ciebie która jesteś różą nie do opisania

Przynajmniej słowami z modlitewnika twoich procesji

Różą którą ukazać mogą słowa obce róży

Podobnie jak wyrywający się krzyk oznacza cierpienie

Gwiazdy pożądań nad otchłanią miłość

Wymyślę dla ciebie różę z palców uwielbienia

Tworzących nawę krzyżujących się i obnażonych

Wymyślę dla ciebie różę z portyku

Kochanków których jedynym łóżkiem są ich ramiona



Różę w sercu kamiennych umarłych konających bez spowiednika

Różę rolnika rozerwanego przez minę na własnym polu

Karmazynowy zapach znalezionego listu

Gdzie nic się do mnie nie odnosi ani miłosne napomknienie ani zniewaga

Spotkanie na które nikt się nie zjawił

Wojsko w ucieczce podczas gwałtownego wiatru

Kroki matki przed więzieniem

Śpiew mężczyzny w godzinę sjesty pod oliwkami



Walkę kogutów w kraju mgły

Różę żołnierza oddalonego od kraju



Wymyślę dla ciebie moją różę tyle róż

Ile jest diamentowych błysków w morskiej wodzie

Tyle róż ile wieków wiruje w pyle nieba

Ile marzeń krąży w umyśle dziecka



Ile świateł pomieścić może jedna łza




Elza [fragment III]







Kiedy śpisz w mych ramionach zabieram ci twoją duszę

Więc nie odeszłaś ode mnie wstrzymałem cię moja żono

Tak lekka w moich ramionach śpiąca w swym lekkim oddechu

W sen nie odeszłaś ode mnie nawet nie chciałaś odchodzić

Tak lekka że aż się zląkłem że porwie cię byle powiew

Objąłem cię ramionami w obawie że cię utracę

Jaka ty jesteś lekka jak lekka w śnie swoim młodym

Jaka uległa i ufna uległa swym zagrożeniom

O życia mego oddechu o słodkie serce czuwania

Olśniony twą obecnością doglądający ciebie

Widzę jak na suficie z wolna się smuga rysuje

Palec na ustach świtu przed dziennym muzykowaniem

Półnuta blada jak pościel w której drgnęliśmy nagle

Kiedy przebiły firankę pierwsze gruchania gołębi [...]





Elza [fragment IV]




Piosenka opuszczonego zwierciadła



Gdzie jesteś stąpająca we mnie

Płonąca we mnie błyskiem nagłym

I gdzie twej dłoni poruszenie

Kiedy nakładasz róż na wargi



Gdzie jesteś mój kapryśny skarbie

Ulotne szczęście mojej nocy

Królowo o włosach z paproci

Źrenico o deszczowej barwie



Czekam na chwile gdy przechodzisz

Jak ziemia wiosny czekająca

I jak jeziora woda śpiąca

Czeka na wiosła swoich łodzi



W mojej przepastnej ciemnej głębi

Daję ci skryte me spojrzenia

Ach bliżej bliżej podejdź żeby

Zagarnąć obszar mego cienia



Jak armia wejdź do mej krainy

W pola i wzgórza mych przestrzeni

Bierz gmachy lasy sól mej ziemi

Marzenia moje zmierzchy dymy



Pokaż mi jaka jesteś piękna

Nie mniej od spisku i zabójstwa

Bardziej niż o mówiące usta

Niż lud co buntu się nie lęka



Niż dzikich ptaków bezszelestne

Przeloty czujne nad mokradłem

Ach gdy się moich zrzekasz pragnień

Do własnych dążysz unicestwień



Przybliż się twarzą do mej twarzy

Zwróć oczy w oczy swoje bliskie

Oddaj mi nieba chmury wszystkie

Wróć mnie do wzroku i miraży