Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwiazdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwiazdy. Pokaż wszystkie posty

Plejady


Janowi Kreczmarowi


I


Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.

Błyszczą jak winne grono wśród innych gwiazd roju,

W ich świetle las pożółkły niby rumak płowy,

Co polem do srebrnego biegnie wodopoju.


I zdaje się, że w cieniu popielatym sarny

Przebiegają przez ruczaj lub stojąc słuchają,

Jak srebrne lustro wody brzeg odbija czarny

I fletnie białych brzózek, gdzie liście śpiewają


I opadając krążą. A namiętność moja

Niby łania nad źródłem pochyla swą szyję

I tylko jej odbicie lodowego zdroja

Mówi, że chociaż wątła, ale jeszcze żyje.


II


Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.

Po szafirowym niebie płynie jak baranki,

Ponad drzew skrytych nocą oniemiałe głowy,

Ponad brzóz skamieniałych pozłociste pianki.


Powracam do milczenia i słodyczy nieba,

Które płaszczem jesiennym pełnym gwiazd połyska.

Pełne stodoły złota, stoły pełne chleba

I skrzypi na zawiasach gwiaździsta kołyska.


Za chwilę i na ziemi wszędzie będzie biało.

Lekki chłód noc cienistą jak igła przenika.

I śni mi się już tylko jakieś jasne ciało

Przykryte złotą tkanką planet października.


III


Plejady to gwiazdozbiór już październikowy,

Spokojnym tokiem płynąc losy twoje iści.

Powoli wyjdź przed bramę, nie odwracaj głowy,

I zerwij parę złotych, poranionych liści.


Proch ci zostaje w dłoni, rozwiewa się, ginie,

I słyszysz tylko ogród, co dyszy jak chory.

Złociste liście zginą i jesień ta zginie,

I złe — i dobre nawet — miną gwiazdozbiory.


Więc po cóż nam — jak gwiazdom zagubionym w mroku 

Spalać się ogniem wiecznie, kiedy chłód nas czeka?

Po cóż świecą plejady i łzy w twoim oku,

Gdy je ogarnia czarna przemijania rzeka?


IV


Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.

Październik to bezpieczna, zadumana pora.

Na czarnej ścianie nieba ślad karabinowy:

Blaski gwiazd pełne lęku i pełne wieczora.


A my tu biegu ziemi ani przemijania

Słowami nie wstrząśniemy. Stoimy bez siły.

Noc czarnym płaszczem swoim ścieżkę nam zasłania,

Wiara, nadzieja, miłość już nas opuściły.


Odeszliście daleko. A ja, choć zostałem,

Wydaję się zgubiony wśród ciemnych gwiazd mżenia.

I cóż nam pozostaje na okręgu całym?

Już nic: zagasłe słowa i nieme spojrzenia.


V


Plejady to gwiazdozbiór już październikowy:

Wypływa nad horyzont ciemno i okrutnie

I patrzy na schylone, zadumane głowy,

Na połamane brzozy i pobite lutnie.


Przechodzi i o świcie drży nad moim domem,

Posyła promień cichy, ale przenikliwy,

I głosem mówi do mnie, i takim znajomym,

Że może jest kto jeszcze na świecie szczęśliwszy.


Szczęśliwy, który kocha; szczęśliwy, kto wierzy;

Szczęśliwy... albo tylko tak jemu się zdaje...

Szczęśliwy, który łąką o świtaniu bieży

I na jesiennym niebie widzi gwiazdy maja.


1942

Jarosław Iwaszkiewicz

Ciało


Spytaj twojego ciała. Ono tobie powie,

Jak najlepiej powrócić do dawnego życia,

Znowu zasnąć na sianie z gwiazdami nad głową,

Zanurzyć się w noc ciemną niby w zimną wodę;

Jak znowu poczuć dawny, zapomniany zapach

Łubinów egzotycznych i smak czarnych jeżyn;

Jak dawne zakochania odnowić i dawną

Ujrzeć wodę przejrzystą, a w niej swe odbicie;

Jak pójść pod kasztanami, jak odnaleźć starą

Melodię graną niegdyś przez dawno umarłych,

Jak myśleć tak zwyczajnie i zwyczajnie patrzeć

Pomiędzy kolumnami na gasnące niebo.

Ciało moje, pamiętasz? — Pamiętam! — odpowie 

I przywodzi mi dawne zapachy i smaki,

Przywodzi mi postacie kochane i głosy,

Wody, rumianki, trawy, sosny, konie, lasy...

Ale kiedy się ku nim odwracam radośnie,

Nie ma ich, sam znów jestem i bije godzina.

Gdzież jestem? W mej pustelni. Gdzie wszystko? Zniknęło.

I nie ma już powrotu, nie ma, nie ma, nie ma.

Ciało, tyś oszukało mnie pamięci złudą,

Ciało, już więdniesz bardzo, smutne jestem, samo,

Gdzież więcej słów, gdzie więcej wspomnień? Co zostało?

Musisz już mierzyć grobu przyszłego rozmiary.

Garść prochu pozostanie i gwizd snu wiecznego

W umarłych uszach, i blask w oczach czarny,

I więcej nic. Zostawić tylko słów tych parę,

Parę smutnych uśmiechów i echo. To mało!

O moje biedne, smutne, oszukane ciało!


Jarosław Iwaszkiewicz, Inne życie