Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmysłowość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmysłowość. Pokaż wszystkie posty

Młode kobiety




O noce musujące o dni musujące

kiedy powietrze jest pełne

drobnych obnażonych dziewcząt

tańczących pośród pręcików

naszych pożądań



spuszczające powieki paznokci

pod naszym prostactwem

rożki lubieżności wstydliwej

wrzecionka niezwyczajne

łodygi naszych podniesień

rękawiczki czułości

o palce młodych kobiet



kiełznające uzdą uścisków

miliony cząstek naszej krwi

skupionych w linię bojową

co ma kształt dziewczecego łona



Palce młodych kobiet

pałeczki miłosnych werbli

odźwierni rozkoszy

kwietne znamiona w rosie

nagie masturbantki



Piersi młodych kobiet

usta nagości

grona Venus kuszącej

podniety rozkoszy

pyszczki cieląt

pieczęcie nocy

płataki sasanki olbrzymiej

zmowa aksamitu

pole bitewne pocałunków

grudki skowronków zmysłowych

o piersi młodych kobiet



o krnąbrnych suteczkach

ach niechby objęły całe ciało

by nigdy nie było dosyć pieszczot



Brzuchy młodych kobiet

pagórki srebrnych wichrów

górskie osty raju

spełnienie naszych żądz

elegie tkliwości

króliczki z pyszczkami do wewnątrz

dzieże wzbierające czułością

hic sunt leones

amfory niemowląt

gniazdo sześciu gołębic

sztandary pokoleń

o brzuchy młodych kobiet



w których płoniemy złaknionym porywem

i zuchwałym pragnieniem

by obrócić was na drugą stronę

zagniewani na Stwórcę

że tak mało

myślał o miłości



Łona młodych kobiet

konchy perłowe łoża

prześwity anielskie

blizny z róży

o łagodniątka

smyczki naszych strun

drapieżne wargi nimf

rozkoszna geometrio płotów

cudowne lampy

zarękawki

o łona młodych kobiet



pełne nieugaszonych pragnień

orzęsione wilgocią

w których czółenko nasze tka

ciągłość pokoleń

w rytmie

jeszcze nie jeszcze nie jeszcze nie



Pośladki młodych kobiet

amorki pyzate

słońca pod koszulką



František Halas

przekład Adam Włodek

Pożegnanie na wietrze




Pod stokami wsi na wzgórzu biwakują pola mimozy. W porze zbiorów spotkać można czasem, daleko od tych miejsc, zawrotnie pachnącą dziewczynę, której ręce zajęte były cały dzień kruchymi gałązkami. Podobna do lampy, której świetlista aureola byłaby aromatem, oddala się odwracając plecy od słońca o zachodzie.
      Przemówić do niej byłoby świętokradztwem.
    Ustąp w przejściu jej espadrylom depczącym trawę. Może dane ci będzie rozpoznać na jej ustach chimerę Nocy wilgotnej?



René Char

przekład Artur Międzyrzecki

Psyche i Eros




                                                      Antonio Canova, Amor i Psyche



W cieniach cię trzymam

Słodki kochanku z twoimi spojrzeniami pozbawionymi oczu

Kochanku gładki i gorący o zapachach i członkach

W ruchu wciąż i wytrysku


Tajemniczy kiedy opada zasłona

Jesteś smutny i cudownie radosny w jądrze mroku

Jesteś najbardziej skryty z moich wiecznych kochanków

A twój sekret to szczyt szczytów mojej rozkoszy


Jesteś czarny mój dobroczyńco i mój kochanku

Jak słońce które ciąży ku liliom

Powalasz mnie szczęściem która nie mam

nadziei ni tęsknoty, pleców ani piersi.


To za wiele! Za długo trwa próba przez radości nasze

Za długo tej materii co spływając potem nie zna żalu

O pokaż kim jesteś

O mój śpiący zdobywco?


Niech ujrzę kochanka co w nieprzytomność mnie wprawia!

Chcę cię kochać i patrzeć na ciebie kiedy nagi śpisz

Chcę widzieć twój kształt i dla tej rozkoszy nierozumnej

Stracić kochanka oszałamiającego którego ja...


Parząca kropla i z lampy zapalonej

Kropla światła cię budzi: Och

Jakiś ty piękny

I wściekłość? wicher? gniew i pustka? już nie ma cię tu.



Pierre Jean Jouve

przekład Julian Rogoziński

Ballada o łące




Przez noc z dziewczyną szedłem jak przez łąkę

I tacy sobie byliśmy wzajemni

Że wokół się czyniło ciszej, miękcej, ciemniej

Jakbyśmy byli utulani w pąku



Nagle ona krzyknęła całym ciepłym ciałem

Zatrzepotała niby ptak skrzydłami

Noc otworzyła swe płatki nad nami

Dziewczyna uleciała  za nią ja leciałem



Teraz leżymy troszeczkę zdyszani

Ale myślący już o locie nowym



Noc nad nami pulsuje cicho pod plecami

Zapachem potu, trawy, lawendy miodowej...




Ernest Bryll

Najpiękniejsza




              A gdyby nawet któryś z aniołów

              przycisnął mnie nagle do serca: musiałbym umrzeć

              od jego silniejszej istoty.


              "Pierwsza Elegia"



              I znowu Rilke:



Posłuchaj mnie, moja śliczna:

nie znoszę twojej miłości.

Spójrz na mnie i zauważ, jak bardzo

twoja miłość mnie kaleczy i niszczy.

Gdybyś była choć trochę mniej piękna,

gdybyś miała jakiś defekt na ciele,

któryś palec widocznie kaleki,

coś szorstkiego w głosie,

jakąś bliznę niewielką nad ustami

podobnymi do ruchliwego owocu,

jakieś piegi na duszy,

jakąś oczywistą niedoróbkę

w zarysie uśmiechu,

potrafiłbym cię tolerować.



Lecz twoja uroda jest nieubłagana,

moja śliczna,

nie zna wytchnienia

jej raniące światło

gwiazdy wciąż niepochwytnej

i doprowadza mnie do rozpaczy świadomość,

że okaleczona, byłabyś jeszcze piękniejsza,

niż pewne posągi.



Eduardo Lizalde

przekład Krystyna Rodowska

Do ciebie, żywej







Dotknąć ciała ludzkiego
to dotykać nieba

Novalis



Gdy wpatruję się w płynną linię twego ciała,

jak w rzekę, która nigdy nie ustanie w biegu,

jak w lustro jasne, gdzie śpiewają ptaki,

gdzie rozkoszą jest odczuć, że świt się przybliża,



Gdy patrzę w twoje oczy, bezdenna jest śmierć,

lub stamtąd dopiero wezwało mnie życie,

śpiew głębin, które zaledwie przeczuwam.

Gdy widzę twoją postać, twe pogodne czoło,

świetlisty kamień, z którego krzeszę pocałunki,

on jest jak skały, od których odbija się słońce,

lecz w nich nie zatonie.



Gdy wargami oswajam tę kruchą muzykę,

te odgłosy czegoś, co zawsze jest młode,

upał ziemi co śpiewa wśród zieleni,

ciało, które wilgotne, musi się rozprysnąć,

jak szczęśliwa miłość, grająca w chowanego by znów się ujawnić.



Czuję jak świat wiruje pod mymi stopami

z właściwym sobie darem bycia gwiazdą o poranku,

co nawet morza nie chce, by w nim się podwoić.

Wszystko jest niespodzianką. Świat cały w rozbłyskach,

czuje, że morze nagle drży z zimna nagości,

że jego chciwe wnętrze już drąży gorączka

i błaga bodaj o muśnięcie światła.



Stwarzanie iskry miota. Błogość wyjednana

przesila się jak rozkosz, co nigdy nie sięgnie spełnienia,

jak nieoczekiwane wzburzenie miłości,

której wiatr się zaciska na czołach najbardziej bezbronnych.



Patrzeć na twoje ciało i w jego blasku nie zapalać światła,

być blisko tej muzyki, co współbrzmi z ptakami,

z czystością wód, z lasami, z tym cielesnym pulsem

pełni, której smak teraz poznałem na wargach.



Vincente Aleixandre y Merlo

tłum. Krystyna Rodowska