Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obertyńska B. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obertyńska B. Pokaż wszystkie posty

Strych




Pamięć jest jak strych mroczny. Zastojem i ciszą

w kątach pełnych starzyzny nasiąkają cienie.

Przypomnień nietoperze pod belkami wiszą,

czekając na żałosne w zmierzchu przebudzenie...



W kurz siwy, na klepisko, spływa szparą w gontach

słoneczna kropla szczęścia po promienia skosie.

Krzywd dawno przebaczonych puste gniazda osie

w kłębki się bibulaste pozwijały w kątach.



Wypłowiałe nadzieje — okulałe wzloty,

puste puszki z zachcianek, złudzeń i powideł,

obok spaczonych klepek — czerepy tęsknoty

i worki z dartym pierzem połamanych skrzydeł.



Beata Obertyńska

Noc na moście




Noc... Matka gwiazd licznemu stadu...

Most o śliskiej poręczy, a pod mostem staw.

A w stawie, głowami w dół,

znowu gwiazdy, cicho wędrujące wpław...



Wklęsły bezkres u stóp twych gwiazdami się mieni

i wtedy wiesz przez chwilę, jak jest Bogu, który

wychylony przez poręcz czasu i przestrzeni,

w iskrzący pod Nim nisko pył gwiazd patrzy z góry...



Beata Obertyńska

Zmierzch








Nad stawu dymiącą błoń

mrok z pola się przywlókł siny

i pije cicho, jak koń,

spokój wieczornej godziny.



Do wody przyłożył pysk,

pysk miękki, co mgłą się owił,

i spija ostatni błysk,

którym się woda różowi...



I pije, dopóki się da,

a świat do reszty nie zmierzchnie

i nie wypłyną od dna

gwiazdy na śpiącą powierzchnię.



Beata Obertyńska