Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasternak B. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasternak B. Pokaż wszystkie posty

Sen




W półświetle szyb jesień mi się przyśniła,

Ty i koledzy w gromadzie błazeńskiej.

Jak sokół, który z nieba krwi dobywa,

Siadało serce moje na twej ręce.



Ale czas szedł, starzał się i upływał,

I szronem posrebrzając okien ramy,

Zorza z ogrodu płakała na szybach

Późnego września krwawiącymi łzami.



Czas szedł i starzał się. I jak lód nikły

Trzeszczał i tajał kruchy jedwab krzeseł. 

Wtem się zacięłaś, usta twe zamilkły

I sen jak odgłos dzwonu zmilkł i przeszedł.



Zbudziłem się. Po jesiennemu przyćmione

Było świtanie, wiatr, uchodząc pędem,

Niósł jak biegnący za wozem deszcz słomek

Po niebie brzóz umykających grzędę.



1913-1928



Borys Pasternak

przekład Seweryn Pollak

Noc zimowa







Po całej ziemi wciąż śnieżyło,

Wszędzie śnieg leciał,

Świeca na stole się paliła,

Płonęła świeca.



Jak gęste roje muszek w lecie

Lecą na płomień,

Tak płatków rój ze dworu leciał

Ku ramie w oknie.



Do szyby zamieć się lepiła

W kręgach i krezach,

Świeca na stole się paliła,

Płonęła świeca.



Na sufit cały rozświetlony

Kładły się cienie

Skrzyżowań nóg, skrzyżowań dłoni

I przeznaczenie.



I dwa trzewiki upadały

Na ziemię z stukiem.

I wosk z lichtarza kapał łzami,

Spadał na suknię.



Wszystko w mgle śnieżnej się gubiło

Płatków, co lecą.

Świeca na stole się paliła,

Płonęła świeca.



Na świecę dmuchał z kąta przeciąg.

Pokusa płonąc

Jak anioł skrzydła wzniosła lecąc

Na krzyż złożone.



Przez cały luty wciąż śnieżyło

I blask się wzniecał:

Świeca na stole się paliła,

Płonęła świeca.



Borys Pasternak

przekład Seweryn Pollak

Spotkanie







Zasypie śniegiem drogi,

Przysypie dachy chat,

Ktoś puka w moje progi,

To miłość z dawnych lat.



W płaszczu wiatrem podszytym,

Idzie w objęcia me,

Wciąż zmaga się z uczuciem

I strąca z twarzy śnieg.



Za drzewa i parkany

Odchodzą moje sny,

Samotnie wśród zamieci

Na progu stoisz ty.



Z apaszki spływa woda,

Smugami w mankiet, w dół

I każda kropla rosy

Rozświetla portret twój.



Topnieje śnieg na rzęsach,

Tęsknota w oczach twych.

Twój niepodzielny obraz

Zamknięty w myślach mych.



I jakby zamoczonym

W czernidle ostrzem win

Nacięto moje serce

Językiem czyimś złym.



Lecz wiecznie pozostanie

Wspomnienie tamtych dni,

Choć nic nie poradzimy,

Że świat jest taki zły.



Twój obraz się rozmywa

I wtapia w śnieg i noc,

Po obu stronach muru

Wciąż rządzi ślepy los.



Bo któż my, skąd przyszliśmy,

Kiedy po tylu dniach

Zostaną po nas pieśni,

A nas na świecie brak?



Borys Pasternak