Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wat A. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wat A. Pokaż wszystkie posty

Romans cygański




Odnawia noc swe znaki i oddechy,

I wonie plotą się jak muszki koło bzu.

Z ogrodu blask księżyca, krzyk uciechy

Rozpruwa złe opony snu.



Budzimy się i ciągle w nim szukamy:

pod wiązem pocałunków w noc ulewną szmer,

literę pierwszą naszej monodramy

epilog z tylu cyfr, tylu zer.



Od dawna zrosły się obojgu nam w eterze,

odnawiać nam nie trzeba krwi ni słów,

ta sama krew wyprawia w nas brewerie,

to samo słowo zagraża nam ze snów.



Pójdziemy wróżyć je nad ołowiane stawy,

gdzie pod rokitą palą się świetlików wsie,

z zieleni wabią się i lamentują pawie,

i ciemno, że ni ja ni ty nie widzisz mnie.



Więc splećmy nasze stare suche palce,

utrwali się gorący uścisk rąk.

Odeszły w echa ech uroczne walce,

zza kulis bije gong.



Nevri, 1959


Żart




Pęki goździków w cynowym dzbanku.

Za oknem, w parku, faunż to gra na flecie?

W dusznym pokoju półmrok zaranku.

Zakochani śpią. Na parapecie



kot mruczy: ptasia śni mu się hałastra.

Jak ptak obudzi się Ona i z drżeniem

oko otwiera na alabastry,

okwefione jej włosów strumieniem.



Znalazła w nich swój wianek, z rzeki wyłowiony,

i Jego szuka ręki, by wziął ją w opiekę.

I znów się w sen pogrąża — jak w rzekę, jak w rzekę...



Wtem drzwi skrzypnęły z cicha. Ktoś wszedł. Zaskoczony

patrzy, oczom nie wierzy: mój syn — przy kobiecie!



i cofa się na palcach: "Hamlecie, Hamlecie".



Vence, wrzesień 1956


Z Hezjoda




                                         Peter Paul Rubens, Achilles pokonujący Hektora



Nawiedzali nas aniołowie. I oni ongi

żyli po ludzku, w miłych krajobrazach,

trosk nie znając, ni owoców rzeczy dobrej — złej,

w gajach, nad ruczajami, taneczni,

zwierzętom pobratani,

i w śmierć wstępowali nogą lekką,

z gładkim czołem

jak w czułą wodę, jak w sarni sen.

Ludzie złotego wieku.



*



Dręczą nas chtoniczne demony. Ale i oni

ongi, za życia, znali słodycz istnienia. Słodycz korupcji

wszystkiego co jest i co nie jest, słodycz łakomstwa, lenistwa.

Niebianom zazdrościli ich miodu i gier, ochłody śmiechów

w przybytkach ich, w dobie wiekuistego lata. Ale i oni

znali słodycze rond w letnich ogródkach, księżycowe;

taumaturgowie, zaklinali planty, metale, planety,

by były im posłuszne, więc, similia similibus,

uprawiając obrzędy selenowe sami stawali się

rośliną, metalem, selenitem. A że znali słodycz kopulacji

w gwałcie, także śmierć sobie w spaźmie gwałtu

czynili słodyczą istnienia. I tak pomarli,

słabi ludzie srebrnego wieku.



*



Ich następcom wojna chwałą była. Chwałą i rozkoszą.

Wojna wszystkich przeciw wszystkim.

Eksterminacja wszystkich przez wszystkich.

Z żelaza ich ręce, czoła ich spiżowe, oczy były kamienne.

Hardouści, złorzeczyli bogom.

I gwałt sobie nawzajem zadając, powyginęli.

Snują teraz, cienie, w niesławie, w pustyni Erebu.

nad pojękującym Kocytem,

ludzie ery spiżowej.



*



Ostygł gniew Zeusa. Już-ci Dedal lepi

mowne posągi, zatonie Ikar, przecie furczy

koło garncarskie i piła, Hektor i Achilles

giną mężnie pod Troją, skąd urodą świeci nam

wiekuiście Helena, Uliss do wiernej wraca żony

wrogim morzem... navigare necesse est. Inni

walczyli pod Tebami. Inni osiedli na Wyspach

Szczęśliwych, pod bokiem dobrego Okeanosa,

zbierając potrzykroć zasiew rąk swoich.

Eneasz z ojcem na plecach zbiegł z płonącego Ilionu,

założy miasto — anagram Miłości. Eros

najstarszym z bogów jest, Eneasz — ostatnim

z ery półbogów.



*



O, bodajbym się nie był urodził czasu ich następców!

urodzon, bodajbym zmarł. Żelazny jest czas nasz.

Ziemia nasza poddana srogiemu najeźdźcy,

prawa nasze zdruzgotane,

Nemezis opuściła nas, na zawsze,

przemoc i podstęp zasiadły na tronie,

i nie ma nie ma ratunku w deltach rzek zapuszczenia

żelaznej ery.



Paryż, 4 czerwca 1967