Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reznikoff C. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reznikoff C. Pokaż wszystkie posty

[Brakuje mi czasu]




Brakuje mi czasu, a pewnie i zręczności

by tkać zawiłe medaliony, jakie znają Persowie;

w moich tkaninach widać barbarzyńcę i czciciela ognia 

jakże niebiesko płyną wody,

jaka płomienna czerwień słońca,

jaka olśniewająca zieleń traw,

jaki olśniewająco biały śnieg.



przekład Piotr Sommer

Dzień dobry i do widzenia




Czekając na światło na skrzyżowaniu

zobaczyłem człowieka, który chodził ze mną do szkoły —

lubiliśmy się

toteż poznaliśmy się od razu.

"Okropny upał — powiedziałem,

jakbyśmy widzieli się zaledwie wczoraj. — Ponad dziewięćdziesiąt pięć".

"Ależ skąd — zaoponował. — Jeszcze nie ma dziewięćdziesięciu pięciu!"

Potem uśmiechnął się smętnie i dodał:

"Wie pan, jestem taki zmęczony

że przez chwilę myślałem, że mówi pan o moim wieku".



Szliśmy dalej razem i on zapytał, co porabiam.

Lecz oczywiście było mu to obojętne.

Wtedy ja zapytałem uprzejmie o niego

i on również dał mi zwięzłą odpowiedź.

Przy schodach prowadzących do stacji metra powiedział:

"Wiem, że powinienem się wstydzić

ale nie pamiętam pańskiego nazwiska".

"Nie ma się czego wstydzić — odparłem —

ja również nie pamiętam pańskiego".

Na te słowa obaj uśmiechnęliśmy się kwaśno,

przedstawili sobie i pożegnali.



Charles Reznikoff

przekład Piotr Sommer

[Oczywiście, że musimy umrzeć]




Oczywiście, że musimy umrzeć.

Jakże inaczej świat by się pozbył

starych numerów telefonicznych

których nie potrafimy zapomnieć?



Numerów

które niemądrze —

zupełnie bez sensu —

byłoby wykręcać.



Charles Reznikoff

przekład Piotr Sommer

[Nie będę stawiał pytań słońcu]




Nie będę stawiał pytań słońcu

które tak miło ogrzewa

moją twarz. Znam odpowiedź:

to długo nie potrwa — dla mnie.



Jutro będzie padał deszcz, mówimy. Tymczasem jutro jest tak samo bezchmurne jak wczoraj;

góry są zielone i żółte — nie zamglone;

a morze, wolne od oparów — bardziej niebieskie niż kiedykolwiek.

Ale my nie wierzymy temu słońcu;

to długo nie potrwa, mówimy ponuro:

trzęsienie ziemi zwali nam na głowę ścianę,

cierń zadraśnie nam palec i umrzemy.



Charles Reznikoff

przekład Piotr Sommer

[Poza chodnikiem trawa jest wysoka]




Poza chodnikiem trawa jest wysoka

a na krawędzi, gdzie deszcz naniósł trochę ziemi,

rosną żółte maki i małe niebieskie kwiatki.

Widzę tylko stare ślady psa.

Przede mną biegnie ptak,

staje i znów przyspiesza

zrzędząc donośnie —

chyba nie miałoby sensu mu tłumaczyć

że ten chodnik

zrobił człowiek dla człowieka.



Charles Reznikoff

przekład Piotr Sommer

[Lubię odgłosy ulicy]




Lubię odgłosy ulicy —

ale w samotności i odosobnieniu,

przy otwartym oknie

i za zamkniętymi drzwiami.



Charles Reznikoff

przekład Piotr Sommer

[Co robisz na naszej ulicy]




Co robisz na naszej ulicy pośród samochodów, koniu?

Jak się miewają twoi krewni, centaur i jednorożec?



Charles Reznikoff

przekład Piotr Sommer

[Pokazując rozdarty rękaw]




Pokazując rozdarty rękaw, stary mężczyzna sztywnymi i drżącymi palcami

odrywa kawałek pieczonego jabłka, które lśni od cukru,

nabożnie oddając się strawie, wielkiej pocieszycielce.



Charles Reznikoff

przekład Piotr Sommer

[Robotnicy rozbierający dom]




Robotnicy rozbierający dom pozostawili drzwi i schody

prowadzące teraz do pustego pokoju nocy




Charles Reznikoff

przekład Piotr Sommer