Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioły. Pokaż wszystkie posty

Anioł




Pracuję we śnie. Wstaję i wychodzę, a chodnik pokryty jest

jasnym nalotem. Wchodzę tam, kiedy śpi i biorę ją tak, jak jest;

na wznak, na brzuchu, albo skuloną, i wtedy poruszają się

ściany, meble i za oknem ulice i dalej, aż poczuje te wszystkie

nierealne rzeczy, jak płyną te miliony słów, te nieprawdopodobne

obrazy i zaczynają cicho krążyć, ach, wypełniać ją.



Tak pracuję co noc, jestem niewidzialny. I potem siedzę i patrzę,

jak porusza powiekami i drgają jej palce. I nawet wiem, co widzi,

gdy zaczyna płakać. 



Ach, pracuję przez sen, kocham ją przez sen. Co noc zostawiam

w niej to wszystko, oczekuję dziecka. A potem wracam tymi ulicami,

wszystko jest nieruchome, domy, drzewa i dalej. A na skórze

mam jasny nalot. I kiedy słyszę, że budzi się z krzykiem, wiem;

ktoś inny pracuje na jawie.



Vaterland, 1997


Wczesne popołudnie




Cicho zieleni się lipa w zaczynającym się lecie

daleko uciekłszy miastom, trzepoce

matowo błyszczy księżyc dnia. Już jest południe

już promień porusza się w studni

już podnosi się spod czerepów

zmasakrowane skrzydło bajecznego ptaka,

i ręka zniekształcona od rzutu kamieniem

opada w budzące się żyto.

Tam gdzie niebo Niemiec ziemię czerni

ich anioł o ściętej głowie szuka grobu dla nienawiści

i podaje ci misę serca.



Garść bólu rozprasza się po pagórku.



Siedem lat później

znów ci przypomni się to

tam u studni przy bramie

nie patrz na samo jej dno

oczy by mgłą ci zaszły.



Siedem lat później

w domu żałoby gwar

podnoszą kaci wczorajsi

złocisty kubek do warg

oczy musiałbyś opuścić.



Już jest południe, w popiele

żelazo się gnie, na cierniu

zatknięto sztandar, na skałach

snu prastarego odtąd zostanie

przykuty orzeł.



Tylko nadzieja przykucnięta ślepnie od światła.

Rozluźnij jej pęta, sprowadź

po stoku w dół, połóż

swą rękę na jej oku, by jej

cień żaden nie spalił.



Tam gdzie ziemia Niemiec niebo czerni

chmura szuka słów i krater wypełnia milczeniem

zanim ją lato w skąpym deszczu usłyszy.



Idzie Niewysłowione, powiedziane cicho, przez kraj:

już jest południe.



Ingeborg Bachmann

przekład Stanisław Jerzy Lec

Śmiertelne drzewo




Przybył człowiek i stanął pod drzewem

Głęboki jego chłód przyciągał w pustynnym kraju

Wtedy nagle Anioł szybko odleciał.

Wybawiony od słońca

Słuchał szmeru ogromnej rodziny rzeczy zielonych

I czarnych tak zwartych że wydawały rozległy zapach pamięci;

Lecz kiedy oparł się o pień zamknęło się drzewo.


Teraz to wszystko co wiązało liść z liściem

Stało się jękiem, podnieceniem

Drgały korzenie pełne Pożądania

I zabiło drzewo podróżnego!

Złożył tedy ów człowiek ręce na swej piersi

I walka rozpoczęła się na nowo Anioł wrócił

Bitwa ciemna i niepewna toczyła się w zamęcie.



Pierre Jean Jouve

przekład Zbigniew Herbert

Później




Prawdziwy tekst o nas:

odciśnięty w glinie szyfr ptasich pazurków.



Starzeją się w nas błahostki

samotność między lustrem a krzesłem.



Ciało jego wstydliwa historia,

Łzy i chleb.



Zwyczaje zwierząt i zwyczaje wody

współżyją z naszymi.



Wargi na grzbiecie dłoni

wyciskają pocałunki po których

zostaje czerwony ślad.



Droga błyszczy ulotnie za oknem

i w głębi lustra.



Po upływie tysiąca lat przyjdzie anioł, który owinie szczyptę naszej ziemi

w płatek delikatny jak powieka i przekaże to oko tajemnic czułości

proroka.



Marie-Claire Bancquart

przekład Krystyna Rodowska

Łuki romańskie








We wnętrzu ogromnego kościoła romańskiego cisnęli się turyści.

Rozpościerało się sklepienie za sklepieniem bez prześwitu.

Drgało kilka płomyków świec.

Objął mnie anioł bez twarzy

i zaszeptał przez całe ciało:

"Nie wstydź się tego, że jesteś człowiekiem, bądź dumny!

W twoim wnętrzu otwiera się sklepienie za sklepieniem bez końca.

Nigdy nie będziesz gotowy i tak jest słusznie."

Byłem ślepy od łez

i wyprowadzono mnie na buzującą od słońca piazzę

wraz z Mr i Mrs Jones, Panem Tanaką i Signorią Sabatini

a we wnętrzu ich wszystkich otwierało się sklepienie za sklepieniem bez końca.



Tomas Tranströmer

przekład Leonard Neuger

Aniołowie nocy




Aniołowie z dymiącymi dzbanami

wlewają w mroźną ciemność

roztopione srebro


Na próżno chcesz wyrazić ból

cudzy i własny —

Głębia jest niema...


To tak jakbyś próbował z kadłuba nocy

wydobyć sztyletem

lśniące kształty



Jiří Hauber

przekład Andrzej Babuchowski

Znikanie




Jakbym rzęsami trzymał migocącą igłę —

patrzę na morze w bieli lodowej zastygłe,



i słyszę jak mnie anioł zwodzi wokalizą

ciszy chóry powietrza głuche po horyzont;



i już nie na poślubną noc ten śnieg się ściele,

i pod igłą się morze jarzy jeszcze bielej,



a ona coraz niklej skrzy się i migoce,

i zszywa z nocą ciemną nasze białe noce.



Bogusław Kierc