Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój. Pokaż wszystkie posty

Spokój dzikich istnień


Kiedy niepokój o świat we mnie narasta,

kiedy w nocy budzi mnie najmniejszy dźwięk,

kiedy dręczę się myślą, co czeka moje dzieci i mnie,

idę tam, gdzie na wodzie spoczywa

piękny dziki kaczor, gdzie wielka czapla pożywia się.

Wchodzę w spokój dzikich istnień,

co nie obciążają swojego życia przeczuciem

smutku. Stoję wobec wody milczącej,

czuję nad sobą obecność gwiazd, ślepych w dzień,

czekających ze światłem. Przez chwilę

odpoczywam w uroku światła, jestem wolny.


Wendell Berry

przekład Tadeusz Rybowski 

Płomyczek







Skromny jest płomień świecy



w mroku już bez tchu



Palić się prosto Wypalić

Wosk pachnie spokojem



I bez protestu zasnąć

Knot dymi jeszcze przez chwilę



Niczego już nie chłonę

Wszechświat mnie pochłania



Claude Roy

przekład Krystyna Rodowska

Pasek Brygidy








Dla Adele



Poprzedni list pisałem, czując pod nim słoje

Wiejskiego stołu, a na włosach białe płatki

Magnolii w Południowej Karolinie; w swojej

Czystej bieli dach kroił, jak dziób parostatku,



Słoneczny blask dziedzińca na pół i na skos.

Cieszył mnie wczesny upał i pierwsza od wielu

Tygodni chwila ciszy. Mącił ją tylko głos

Przedrzeźniacza i błogo wyrazisty przelot



Leciutkich pobrzękiwań niewidocznych strun:

Jak gdyby żeńskich rymów w wędrówce na północ,

Gdzie tę muzykę brałaś na siebie jak ból

Lata, jak to, co z przeczuć ziemi się wysnuło.



Dziś dzień świętej Brygidy, pierwszy płatek śniegu

Spadł na Wicklow i Pasek Brygidy ci splatam,

A w każdym razie coś magicznie kolistego

(Jak obręcze krynolin w zapomnianych latach),



Skręconego ze słomy: podarek, co leczy

Wszystko, cokolwiek w swoim lekkim kręgu zawrze,

Rytuał tak wiosenny, niecodzienny, wieczny,

Jak każdy z twoich kroków w drodze z dziś do zawsze.



Seamus Heaney

Chiński wiersz




Czytałem chiński wiersz

napisany przed tysiącem lat.

Autor opowiada o deszczu

padającym przez całą noc

na bambusowy dach łodzi

i o spokoju, który nareszcie

zagościł w jego sercu.



Czy to zbieg okoliczności,

że znowu jest listopad i mgła

i ołowiany zmierzch?

Czy to przypadek,

że znowu ktoś żyje?



Poeci przywiązują wielką wagę

do sukcesów i nagród,

ale jesień po jesieni

odziera z liści dumne drzewa

i jeśli coś zostaje

to delikatny szmer deszczu

w wierszach, które nie są

ani radosne, ani smutne.



Tylko czystość jest niewidoczna

i wieczór, kiedy cień i światło

zapominają o nas na moment

zajęte tasowaniem tajemnic.