Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gałczyński KI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gałczyński KI. Pokaż wszystkie posty

Podróż do Arabii Szczęśliwej




Pąsowe wstążki bicza wiatr rozwiał przelotny

i niebo jest gwiazd pełne jak Afryka ptaków,

konie noga za nogą, koła  jako-tako,

a woźnica pijany i bardzo samotny.



Kareta to muzyka, to pudło muzyki,

noc naokół karety to jest szczęścia dużo;

zaraz księżyc przeleci wielką srebrną burzą

i w rowach zakołują świetliki, ogniki.


Jadą w karecie piękni, ramiona oparli

na poduszkach pachnących — o, nocy jedyna!

Śpiewa szafir i droga, i każda godzina...

A oni nic nie wiedzą, bo oni umarli.



1929


[We śnie...]




We śnie jesteś moja i pierwsza,











Ballada o dwóch siostrach [Z poematu Kolczyki Izoldy]




                                                           Pablo Picasso, Dwie siostry



Były dwie siostry: Noc i Śmierć,































































Małe kina








Najlepsze te małe kina

w rozterce i udręce

z krzesłami wyściełanymi

pluszem czerwonym jak serce.



Na dworze jeszcze widno,

a już się lampa kołysze

i cienie meandrem biegną

nad zwiastującym afiszem.



Chłopcy się drą wniebogłosy

w promieniach sztucznego światła,

sprzedają papierosy,

irysy i sznurowadła.



O, już się wieczór zaczyna!

Księżyc wyciąga ręce.

Najlepsze te małe kina

w rozterce i w udręce.



Kasjerka ma loki spadziste,

króluje w budce złocistej,

więc bierzesz bilet i wchodzisz

w ciemność, gdzie śpiewa film:



szeleszczą gaje kinowe,

nareszcie inne, palmowe,

a po chodniku bezkresnym

snuje się srebrny dym.



Jakże tu miło się wtulić,

deszcz, zawieruchę przeczekać

i nic, i nic nie mówić,

i trwać, i nie uciekać.



Srebrzysta struga płynie

przez umęczone serce.

Drzemiesz w tym małym kinie

jak list miłosny w kopercie:



"Ty moje śliczne śliczności!

Znów się do łóżka sam kładę.

Na jakimż spotkam cię moście?

                                            Twój

               Pluszowy niedźwiadek."



Wychodzisz zatumaniony,

zasnuty, zakiniony,

przez wietrzne peryferie

wędrujesz i myślisz, że



najlepsze te małe kina,

gdzie wszystko się zapomina;

że to gospoda ubogich,

którym dzień spłynął źle.



Nocny testament [z poematu Noctes Aninenses]




Ja, Konstanty, syn Konstantego,

zwany w Hiszpanii mistrzem Ildefonsem,

będąc niespełna rozumu,

piszę testament przy świecach.



Ćmy się, zaznaczam, kręcą przy lichtarzach

i drżą, i ręka mi drży —

a więc majstrowi, co lichtarze stwarzał,

zapisuję czerwcowe ćmy.



Jeśli kiedy go rozwlecze chandra,

w wieczór będzie śród tych ulic stąpał,

ćmy się zaczną kręcić na werandach,

gasnąć kule niebieskie na klombach,

ćmy zobaczy, twarze w złotym dymie

i przystanie. I wspomni me imię.



A poetom żyjącym i przyszłym

zapisuję mój kaflowy piec,

w nim spalone myśli i pomysły,

czyli różne gry niewarte świec,

nadto księżyc, pełny mój kałamarz,

co mi sprzedał go wędrowny kramarz.



Jeśli tedy kiedyś, w latach innych,

jak ja dzisiaj nocą wzniosą głos

i rozłożą swoje pergaminy,

wzdychać zaczną, jak uwiecznić noc —

to ja będę w kuszeniach chmur,

w pergaminach i skrzypieniach piór,

bom ja nocą zaszumiał i odszumiał

i do dna jej partytury zrozumiał.



Córce mojej, Kirze, tancerce,

zapisuję niebiosa siódme,

cherubinów modlących się z tercyn,

szum wysoki i światła ułudne,

i przyrodę jak skrzynię sekretów —

niechaj z niej się uczy swoich baletów.



Teofilowi, gdy się w mieście zmierzchnie,

daję całą uliczkę do szeptów

oraz pewną bramę na Lesznie,

gdzie był kuty w żelazie Neptun,

ale uciekł, bo miał wstręt do miasta.

Teraz w niebie jest spokojna gwiazda.



Wszystkim dobrym cały czar, co wezbrał,

na tej ziemi, daję jak alfabet:

pory roku ze złota i srebra

i dzięcioły, i te muszki nawet

wieczorami, wielkim rojem, przy akacjach,

w głębi zorza, z której się nie wraca...



Wierszom moim fosforyczne furie

blaskiem w wertep ciemny i zły —

a mojej Smagłej, mojej Smukłej, mojej Pochmurnej

                                                                                          łzy.