Pokazywanie postów oznaczonych etykietą młodość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą młodość. Pokaż wszystkie posty

But w butonierce



Zmarnowałem podeszwy w całodziennych śpieszeniach,

Teraz jestem słoneczny, siebie pewny i rad.

Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach,

Stawiam kroki milowe, zamaszyste jak świat.

Nie zatrzymam się nigdzie na rozstajach, na wiorstach,

Bo mnie niesie coś wiecznie, motorycznie i przed.

Mijam strachy na wróble w eleganckich windhorstach,

Wszystkim kłaniam się grzecznie i poprawiam im pled.

W parkocieniu krokietni — jakiś meeting panieński.

Dyskutują o sztuce objawiając swój traf.

One jeszcze nie wiedzą, że gdy nastał Jasieński,

Bezpowrotnie umarli i Tetmajer, i Staff.

One jeszcze nie wiedzą, one jeszcze nie wierzą.

Poezyjność, futuryzm — niewiadoma i X.

Chodźmy biegać, panienki, niech się główki oświeżą —

Będzie lepiej smakować poobiedni jour-fixe.

Przeleciało gdzieś auto w białych kłębach benzyny,

Zafurkotał na wietrze trzepocący się szal.

Pojechała mi bajka poza góry, doliny

I nic jakoś mi nie żal, a powinno być żal...

Tak mi dobrze, tak mojo, aż rechoce się serce.

Same nogi mnie niosą gdzieś — i po co mi gdzie?

Idę młody, genialny, niosę BUT W BUTONIERCE,

Tym, co ze mną nie zdążą, echo powie: — Adieu!  —



1921

Bruno JasieńskiBut w butonierce

[Przechodniu, chłopcze, dałbyś spokój!]




Przechodniu, chłopcze, dałbyś spokój!

Stanął jak wryty, spojrzał, zbladł...

Ja kocham kogoś, kto mnie kocha —

a zresztą: mam już tyle lat.



Dość, nie patrz, nie parz tym spojrzeniem

ponurym — ani mi się waż!

Wiedz: to miłości śmiech na mgnienie

odmłodził tak, ozłocił twarz.



Przechodzę... Luty leczy chłodem

policzki... Przez sypiący śnieg

niosę miłości swej urodę

i blaskiem jej nieskromnie lśnię.




Fiński nóż








Miałem błyszczący fiński nóż

Z napisem "Made in Finland"

Gdy zmierzch podmiejskich sięgał wzgórz

We flechtach krew tętniła



Bawoła mogłem zabić nim

Ciąć na ogniska trzaski

A gdy się wlókł już gęsty dym

Rzeźbić psi łeb na lasce



Aż raz gdy noc zapadła już

Szmer obcy w krwi zatętnił

Więc chciałem sięgnąć po swój nóż

Gdy stanął przy mnie księżyc



Piętnastoletnich głupich ust

Uściski wśród bzów mokrych

I zgasł jak świeczka fiński nóż

W szufladzie rdzą się okrył



Miałem błyszczący fiński nóż

Bawoła bym nim zabił

Gdy zmierzch podmiejskich sięga wzgórz

Dobywam go z szuflady



W kącikach flechtów wieczór już

Lśni jak porzeczka krwawa

Ukradkiem z rdzy wycieram nóż

I między bajki wkładam.