Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tęsknota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tęsknota. Pokaż wszystkie posty

Świt jesienny


"Du Doppelgänger..." 

                      H. Heine


Gęsi krzyczą za lasem. Budzę się nad ranem.

Mgła mleczna świat okrywa i zwisa na drzewach,

Słońce jeszcze schowane, krzyk gaśnie i  znowu

Wybucha tak żałosny jakby nocne granie.

Okna trzeba zamykać już na noc. Jest chłodno.

Jesień wraca do lasu, do domu, do ludzi,

Uspokaja nas bardzo. W cichej mgle z daleka

Słychać tylko przeloty zwyczajne pociągów.

Przed chwilą jeszcze — ale może to już dawno 

Stałem na lekkim moście nad zieloną wodą

I czułem oddech, który pierś rozszerzał drogą,

Obejmowałem ciało miłe, choć niemłode,

A teraz, gdy zza mglistych pasm i mlecznych włókien

Wynurza się ten okrzyk przykry i stęskniony,

Przypominam w mym chłodnym łóżku ciepły dotyk

Tej ręki — zimnej dzisiaj — która mnie cieszyła.

Teraz ten most w tumanie tonie i staw cały

Okryty mgłą paruje w przedjesienne rano.

Nikogo tam nie widać. Tylko stoi może

Mój obraz pochylony nad czarniawym cieniem

I śledzi w głębi zimnej odbicie, którego

Tam nie ma i już nigdy, już nigdy nie będzie.


Jarosław Iwaszkiewicz, Inne życie

[Jeżeli znowu znajdę przyjemność w podróży...]


Jeżeli znowu znajdę przyjemność w podróży,

Nie znaczy to, bym ciebie zapominał z wolna:

Stokrotne przypomnienie nigdy mnie nie znuży,

Jak zawsze mnie zachwyci nasza droga polna.


Jesteś ze mną, dlatego wszystko mnie tak bawi,

Zamarznięte jezioro, śnieg, mgła, sosny, wrony,

Wszystko to się nie w świetle, ale w tobie pławi,

Napełniłaś jak słońce wszystkie świata strony.


Nie myśl, że wyjdę z ciebie, nie myśl, że zapomnę,

Chociaż będziesz ode mnie jak gwiazdy daleko,

Wszystkie pyszności świata są jak cienie skromne,

Gdy się twój ciężki obraz dźwiga pod powieką.


Jarosław Iwaszkiewicz, Lato 1932

Kiedy noc podchodzi




Kiedy noc podchodzi do twoich okien,

wyjdź ku niemu, obnażona.


On będzie łagodnie mienić się,

ciemnieć wokół twojej spokojnej urody,

dotykając koniuszków twoich piersi.


Stanę tam u jego boku

jakby przypadkowy wędrowiec

i będziemy w milczeniu tęsknić:

przyjdź, wejdź w naszą ciemność.


I niech dwoje twoich oczu

wybiegnie naprzód,

żeby oświetlić drogę moją i przyjaciela.



Dawid Vogel

przekład Aleksander Ziemny

Koszary




nawet ich nie widzimy i nie wiemy jakie są

przecież przed świtem wybiegamy z nich i wracamy

o północy

pewnie są murowane

jeszcze dziś pachnie w nich końskim potem

i sianem ze stajni husarskiego regimentu

zdaje się że mają kamienne schody

a kiedy skrobiemy ich nieskończenie czarną podłogę

odłamkami szkła i tępymi brzytwami

to jest tak jakbyśmy skrobali grzbiet wielkiego wieloryba

który ugrzązł na mieliźnie

w listopadowej mgle o szóstej rano

rozlega się trąbka pobudki

odrywająca każdego od jego nocnej dziewczyny

i przy chrapliwych pokrzykiwaniach kaprali

druga zmiana zeskakuje na głowy pierwszej

w żaden sposób nie możemy rozewrzeć powiek a dłonie

wciąż jeszcze wyciągają się ku odpływającym dziewczętom

i tak zaczyna się dzień.




przekład Bohdan Zadura

Prośba




                                                                     Fot. Jan Bułhak



Gdybyś wiedziała, jak się po kryjomu

Łka w samotności, bez ogniska —

Może niekiedy obok mego domu

             Przeszłabyś z bliska.



Gdybyś wiedziała, jak duszę przemienia

Wzrok, co przeczystym blaskiem pała —

To byś w me okno niby od niechcenia

             Czasem spojrzała.



Gdybyś wiedziała, jak przy sercu drogim

Koi się w sercu boleść ostra —

Tobyś cichutko tu, przed moim progiem,

             Siadła jak siostra.



Gdybyś wiedziała o mojej miłości,

O tym, jak kocham cię niezłomnie —

To wtedy może tak najprościej

             Przyszłabyś do mnie.



Sully Prudhomme

przekład Gabriel Karski

Tyle lat zbiegło...




Tyle lat zbiegło, a jam jeszcze do tej

nie przywykł myśli, że dla mnie stracona,

że nie zostało mi nic, prócz tęsknoty.



Jeszcze wyciągam ku niej me ramiona,

jeszcze jej czekam, jeszcze marzę o niej,

a wiem, że nigdy nie powróci ona.



Obraz jej wszędzie, zawsze za mną goni,

wiecznym jest niebem mojego marzenia

i wiecznym dnem jest w uczuć moich toni.



Czas biegnąc wiele niszczy i odmienia,

i wiele grzebie w niepamięci pyle,

lecz jej nie wydrze z mojego wspomnienia,



jak jej nie wydarł, choć lat zbiegło tyle.