Dom z czerwonej cegły




Były w domu rzeczy święte: fotografia przecięta

czarną wstęgą żalu, nadtopiona świeca w lichtarzu

z pożegnalnego wieczoru, telefon zawieszony na ścianie

w pół słowa. Nic więcej, może tylko samotność,

której schronienie jest przekleństwem.



Dokądkolwiek pójdziemy, ona pójdzie z nami

wskazując wyjście z niewoli: przepaść dla wszystkich

tę samą. Dom równie śmiertelny jak my. Dzikie zwierzęta

bez gniewu rzucające się na swoje ofiary.



Kraków, 1989

Cudzoziemszczyzna, 1995



Marzena Broda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz