Anioł




Pracuję we śnie. Wstaję i wychodzę, a chodnik pokryty jest

jasnym nalotem. Wchodzę tam, kiedy śpi i biorę ją tak, jak jest;

na wznak, na brzuchu, albo skuloną, i wtedy poruszają się

ściany, meble i za oknem ulice i dalej, aż poczuje te wszystkie

nierealne rzeczy, jak płyną te miliony słów, te nieprawdopodobne

obrazy i zaczynają cicho krążyć, ach, wypełniać ją.



Tak pracuję co noc, jestem niewidzialny. I potem siedzę i patrzę,

jak porusza powiekami i drgają jej palce. I nawet wiem, co widzi,

gdy zaczyna płakać. 



Ach, pracuję przez sen, kocham ją przez sen. Co noc zostawiam

w niej to wszystko, oczekuję dziecka. A potem wracam tymi ulicami,

wszystko jest nieruchome, domy, drzewa i dalej. A na skórze

mam jasny nalot. I kiedy słyszę, że budzi się z krzykiem, wiem;

ktoś inny pracuje na jawie.



Vaterland, 1997


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz