Dla Adele
Poprzedni list pisałem, czując pod nim słoje
Wiejskiego stołu, a na włosach białe płatki
Magnolii w Południowej Karolinie; w swojej
Czystej bieli dach kroił, jak dziób parostatku,
Słoneczny blask dziedzińca na pół i na skos.
Cieszył mnie wczesny upał i pierwsza od wielu
Tygodni chwila ciszy. Mącił ją tylko głos
Przedrzeźniacza i błogo wyrazisty przelot
Leciutkich pobrzękiwań niewidocznych strun:
Jak gdyby żeńskich rymów w wędrówce na północ,
Gdzie tę muzykę brałaś na siebie jak ból
Lata, jak to, co z przeczuć ziemi się wysnuło.
Dziś dzień świętej Brygidy, pierwszy płatek śniegu
Spadł na Wicklow i Pasek Brygidy ci splatam,
A w każdym razie coś magicznie kolistego
(Jak obręcze krynolin w zapomnianych latach),
Skręconego ze słomy: podarek, co leczy
Wszystko, cokolwiek w swoim lekkim kręgu zawrze,
Rytuał tak wiosenny, niecodzienny, wieczny,
Jak każdy z twoich kroków w drodze z dziś do zawsze.
Seamus Heaney

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz