Sekretnymi drzwiczkami od strony bulwaru,
drzwiczkami z tak przezroczystego szkła,
że są prawie niewidoczne,
drzwiczkami, których zawiasy
smaruje się olejkiem różanym,
wchodził czasami Guillaume Apollinaire.
Jeszcze od wojny miał obandażowaną głowę.
Przysiadał się do nas
i czytał brutalnie piękne wiersze,
które Karel Teige natychmiast przekładał.
Na cześć poety
pijaliśmy absynt.
Jest bardziej zielony
niż cała zieleń świata,
a kiedy nad stolikami patrzyliśmy w okna,
za bulwarem płynęła Sekwana.
Och tak, Sekwana!
Bo nie opodal w szerokim rozkroku
stała wieża Eiffla.
Raz Nezval przybiegł w czarnym meloniku.
Wtedy nie mieliśmy pojęcia,
nawet on nie przypuszczał,
że taki kapelusz nosił Apollinaire,
kiedy się zakochał
w pięknej Luizie de Coligny-Châtillon,
którą nazywał Lou.
Jaroslav Seifert
przekład Leszek Engelking

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz