Pęki goździków w cynowym dzbanku.
Za oknem, w parku, faunż to gra na flecie?
W dusznym pokoju półmrok zaranku.
Zakochani śpią. Na parapecie
kot mruczy: ptasia śni mu się hałastra.
Jak ptak obudzi się Ona i z drżeniem
oko otwiera na alabastry,
okwefione jej włosów strumieniem.
Znalazła w nich swój wianek, z rzeki wyłowiony,
i Jego szuka ręki, by wziął ją w opiekę.
I znów się w sen pogrąża — jak w rzekę, jak w rzekę...
Wtem drzwi skrzypnęły z cicha. Ktoś wszedł. Zaskoczony
patrzy, oczom nie wierzy: mój syn — przy kobiecie!
i cofa się na palcach: "Hamlecie, Hamlecie".
Vence, wrzesień 1956
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz