Zmierzch








Nad stawu dymiącą błoń

mrok z pola się przywlókł siny

i pije cicho, jak koń,

spokój wieczornej godziny.



Do wody przyłożył pysk,

pysk miękki, co mgłą się owił,

i spija ostatni błysk,

którym się woda różowi...



I pije, dopóki się da,

a świat do reszty nie zmierzchnie

i nie wypłyną od dna

gwiazdy na śpiącą powierzchnię.



Beata Obertyńska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz