[Przechodniu, chłopcze, dałbyś spokój!]




Przechodniu, chłopcze, dałbyś spokój!

Stanął jak wryty, spojrzał, zbladł...

Ja kocham kogoś, kto mnie kocha —

a zresztą: mam już tyle lat.



Dość, nie patrz, nie parz tym spojrzeniem

ponurym — ani mi się waż!

Wiedz: to miłości śmiech na mgnienie

odmłodził tak, ozłocił twarz.



Przechodzę... Luty leczy chłodem

policzki... Przez sypiący śnieg

niosę miłości swej urodę

i blaskiem jej nieskromnie lśnię.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz