Zasypie śniegiem drogi,
Przysypie dachy chat,
Ktoś puka w moje progi,
To miłość z dawnych lat.
W płaszczu wiatrem podszytym,
Idzie w objęcia me,
Wciąż zmaga się z uczuciem
I strąca z twarzy śnieg.
Za drzewa i parkany
Odchodzą moje sny,
Samotnie wśród zamieci
Na progu stoisz ty.
Z apaszki spływa woda,
Smugami w mankiet, w dół
I każda kropla rosy
Rozświetla portret twój.
Topnieje śnieg na rzęsach,
Tęsknota w oczach twych.
Twój niepodzielny obraz
Zamknięty w myślach mych.
I jakby zamoczonym
W czernidle ostrzem win
Nacięto moje serce
Językiem czyimś złym.
Lecz wiecznie pozostanie
Wspomnienie tamtych dni,
Choć nic nie poradzimy,
Że świat jest taki zły.
Twój obraz się rozmywa
I wtapia w śnieg i noc,
Po obu stronach muru
Wciąż rządzi ślepy los.
Bo któż my, skąd przyszliśmy,
Kiedy po tylu dniach
Zostaną po nas pieśni,
A nas na świecie brak?
Borys Pasternak

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz