Sam, jak drzewo ponad wodą,
Stoję; ręce lecą w dół,
W górze niebo, w dole niebo
Przedzielają mnie na pół.
Stawy, trawy, wicher, woda,
Cienie skrzydeł, chmury nieb,
Przedwieczorne przerażenie —
To codzienny dziś mój chleb.
Nie wiem, czy się to skończyło,
Czy nie będzie nigdy nic —
W białej wodzie, pochylony,
Widzę bladość moich lic.
Widzę czerwień przed zachodem,
Jak się leje w wodę róż —
Karpie ciemne zasypiają,
Złote oczy zgasły już.
Jarosław Iwaszkiewicz, Lato 1932
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz