Ma-ko maszme-lon?*


"Ma-ko maszme-lon" ten deszczyk?

Cóż mi szepcze, gdy świat moknie?

Jego krople jak łzy gorzkie

Toczą się po moim oknie.


A ja buty mam podarte,

Drogi się okryły błotem,

Już niedługo zima będzie,

A mnie nie stać na kapotę...


"Ma-ko maszme-lon" ta świeczka?

Cóż mi szepcze, kiedy płonie?

Wosk topnieje, spłynie wszystek

I nie będzie śladu po niej.


Ja też gasnę jak ogarek,

Siły we mnie ledwo tlą się.

Aż mi przyjdzie oddać ducha

W ciszy, w moim wschodnim kącie...


"Ma-ko maszme-lon" ten zegar?

Cóż on szepcze do mnie, mówcie!

Ze swym żółtym cyferblatem,

W swoich sekund ciężkim truchcie?


Nie kierują nim pragnienia,

Zamiast życia w nim — sprężyna.

Więc bezwolnie i posłusznie,

Kiedy trzeba, bić zaczyna...


"Ma-ko maszme-lon" me życie?

Dokąd ono zechce wieść mnie?

Każe więdnąć mi za młodu

I postarzeć się przedwcześnie,


Smutki jeść i łzy połykać,

Spać na zaciśniętej pięści,

Wierzyć, że na tamtym świecie

Może lepiej się poszczęści...


Abraham Rajzen

przekład Jerzy Ficowski

---

Ma-ko maszme-lon? (aram.)  dosłownie: "Co nam szepcze?"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz