"Ma-ko maszme-lon" ten deszczyk?
Cóż mi szepcze, gdy świat moknie?
Jego krople jak łzy gorzkie
Toczą się po moim oknie.
A ja buty mam podarte,
Drogi się okryły błotem,
Już niedługo zima będzie,
A mnie nie stać na kapotę...
"Ma-ko maszme-lon" ta świeczka?
Cóż mi szepcze, kiedy płonie?
Wosk topnieje, spłynie wszystek
I nie będzie śladu po niej.
Ja też gasnę jak ogarek,
Siły we mnie ledwo tlą się.
Aż mi przyjdzie oddać ducha
W ciszy, w moim wschodnim kącie...
"Ma-ko maszme-lon" ten zegar?
Cóż on szepcze do mnie, mówcie!
Ze swym żółtym cyferblatem,
W swoich sekund ciężkim truchcie?
Nie kierują nim pragnienia,
Zamiast życia w nim — sprężyna.
Więc bezwolnie i posłusznie,
Kiedy trzeba, bić zaczyna...
"Ma-ko maszme-lon" me życie?
Dokąd ono zechce wieść mnie?
Każe więdnąć mi za młodu
I postarzeć się przedwcześnie,
Smutki jeść i łzy połykać,
Spać na zaciśniętej pięści,
Wierzyć, że na tamtym świecie
Może lepiej się poszczęści...
przekład Jerzy Ficowski
---
Ma-ko maszme-lon? (aram.) — dosłownie: "Co nam szepcze?"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz