Abigail




Winorośl się po ścianie wspina

Jak zakochany młody człowiek

W górę, ku oknu, gdzie Abigail

Siedzi w malutkiej swej alkowie.



Żółtą z jedwabiu ma piżamę,

Wpięła  hiacyntu kwiat we włosy,

A na pianinie, lany z brązu,

Łobuziak-amor stoi bosy.



Łuk swój napina, pręży strzałę.

Abigail  śmieje się srebrzyście:

przez okno noc niebieskooka

Zagląda, niosąc kwiatów kiście.



Są świerszcze w niej i mak czerwony

I szeptanina w parkach płocha;

Prośba gorących ust: "pamiętaj",

I ciał, co ogniem płoną: "kochaj"...



Oczy Abigail — dziwnie duże;

Gotowa jest  — noc ją ośmiela —

Odegrać już biblijny romans,

jak w pierwszej księdze Samuela..



Portret Nabala u Abigail

Na przeciwległej wisi ścianie,

Choć już kostucha tydzień temu

Wieczne przyniosła im rozstanie...



Teraz jest wolna, teraz pragnie

Dawida swego mocnych ramion.

On w grocie mrocznej się ukrywa

I czeka na nią, na nią, na nią.



Chwilka — i to, o czym marzyła,

Nareszcie się obleka w ciało  —

Noc letnia pośród gór obnaża

Pierś księżycową, pierś jej białą.



Oczy Abigail są zamglone,

Wilgotne; oto dzień wesela.

Odegrać czas biblijny romans,

Jak w pierwszej księdze Samuela.




przekład Jerzy Ficowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz