Wieczorny spacer




Róż z nieba

zstąpił

pod ich kroki

zarosłe trotuarami,

zmieszane z pyłem asfaltów:

wkroczyli w szarość.


Ulica jest sama,

oddarta od szafiru nieba:

między nimi — obłok fioletowy

i czerwony ceglany mur.

Ulica, taśma szarego kamienia

z bezlikiem kroków.


Ludzie wtulają się w miłość

jak w bujną trawę albo gorzkie siano.


Żołnierskich rot kwadraty twarde

kroczą ulicą z różowej pocztówki,

pod nimi cofa się róż nieba

odliczanymi, dźwięcznymi krokami z metalu.



Debora Vogel

przekład Jerzy Ficowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz