[À George Gaudion]
Na skraju łąki mokrej, gdzie się ze mną sprzeczasz,
Jutrzenko, dużo żółtych uszczknąłem porzeczek,
Wpodłuż drogi, gdym zrywał garście morw i ożyn
Zielonych, posmak warg jej gorzkich we mnie ożył,
Uśmiech żalu, gdy łzy jej płoche scałowałem.
Krowy dzwoniące kroczą z obór bardzo białych
I pasą się na łęgach wokoło zagrody.
Nie ma jej; tedy zmiąłem jedną różę bladą, —
Wśród stronic antologii susząc kruche płatki,
Przy świecy, nocą, wonne przetłumaczę kartki.
Tristan Dèreme
przekład Stefan Napierski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz