hi gie na




nie zapięli mnie w pasy, nie mogę straszyć obłędem

mam nudne życie klasy średniej, choć nie mam auta i pracy

kolejny rok z bolącym zębem, kolejny krok po ścianach

na jednej nodze chodzę, druga gdzieś za mną pełznie



a na ulicach bieli się czerwień, skandują rodacy, aż ucho ci więdnie

uchodź i wiej gdzieś, uchodźcy mile widziani

w obozach śmierci, w komorach, gdzie śmierdzi gazem

w kibitkach, gdzieś za Kaukazem



chłopak w tiszercie Polska Warcząca dumnie wyciąga prawicę

do słońca, do boga ojca, do zawsze dziewicy, tej lwicy narodowej

co za nas chętnie nadstawia głowę, co dla nas chętnie obnaża piersi

i mlekiem karmi, byśmy byli bielsi, byśmy byli jak kiedyś pod Wiedniem



we dnie, w nocy, kupo mocy wszystko przy tobie blednie

wszystko przy tobie blednie, nawet niedziele

ciężko jest święcić, kiedy w pamięci te twoje piersi

jędrne owoce pobożnego życia



dasz wiarę kicia, że choć wyssałem z twym mlekiem

szacunek do życia, zabijam w myślach całe ludzkie stada

śniadanie — zagłada, obiad — krwawa łaźnia, kolacja — eksterminacja

zmierzch — pacierz, świt — pacierz



każdego dnia hi gie na



Przemko Janiszko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz