Aert Gelder, Modląca się stara kobieta
Wysoko, wysoko.
Ostatnie słowa błąkały się po suficie
jak chmury.
Kredens płakał.
Fartuch drżał,
jakby zakrywał otchłań.
Koniec. Młodzi poszli spać.
Ale koło północy
umarła wstała,
zgasiła świece (niech się nie marnują),
szybko zacerowała ostatnią pończochę,
znalazła swoich pięćdziesiąt koron
w musztardówce
i położyła banknot na stole,
znalazła za szafą nożyczki,
znalazła rękawiczkę,
której od roku szukali,
sprawdziła wszystkie klamki,
zakręciła kran,
dopiła kawę
i z powrotem padła na tapczan.
Rano ją zabrano.
Została spalona.
Popiół był gruby
jak ze zwykłego
węgla
brunatnego.
Miroslav Holub
przekład Leszek Engelking

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz