1.
Niebo agonii świata. Jest godzina piąta.
Białe cienie: głosy czy ptaki?
Zgrzyt samochodów pulsuje mi w skroni.
Czas światła: pamięć, rozszczepiona wieża,
absolutna pustka między jasnościami.
Wszystkie kamienie rozświetlone myślą;
miasto odrywa się od swojego kształtu.
Wyzute z cielesności. Świat nie jest widzialny.
Pochłonęło go światło. Czy w twojej pamięci
kości moje wciąż będą się żarzyć?
2.
Na nic rozmowy szkieletu
z ogniem szaleńczym z wodą
bez pamięci i z wiatrem
który wszystko poplącze i z ziemią
która trawi w milczeniu jego słowa.
Moją treścią jest to co zostaje:
twój zapis, ślad po ukąszeniach,
piętno westchnień i lat,
wypalony przez miłość czarny
znak na białych kościach.
3.
Słońce cienia W jaskrawym światłocieniu
moje oczy ujrzą niewidziane
to co widziały niewidząco
drugą stronę widzialności i widzenia
Chwalebne zmarłych wychwalanie
gromadne w nagrobkach rozmiłowanie
bądź litości w kamieniu bezlitosnym
gromnico dla umarłego pohulanko grozy
Barokowe są wciąż pogrzeby
w Meksyku
Umrzeć to wciąż jeszcze
umierać byle gdzie nie wiadomo kiedy
Zamknąć oczy w biały dzień
w jakikolwiek niebywały dzień
który ty zobaczysz nie ja
Octavio Paz
przekład Krystyna Rodowska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz