Wieczór bez aniołów




                                                       Louis Welden Hawkins, Aureole




                                                                                           wielkie pasje człowieka: powietrze i światło,

                                                                                           radość z posiadania ciała, pożądliwość

                                                                                           spojrzenia


Mario Rossi



Dlaczego serafini jak lutniści rozmieszczeni

Ponad drzewami? I dlaczego poeta to

Wieczny chef d'orchestre?



                                              Powietrze jest powietrzem,

Wszechobecna pustka połyskuje wokół nas.

Jego dźwięki to nie anielskie sylaby,

Lecz nasze duchy nieuformowane, wyrazistsze

W rozszalałych umysłach.



                                              A światło,

Które wychowuje serafinów i jest dla nich

Fryzjerem aureol, płodnym jubilerem —

Czy słońce sporządzono dla aniołów czy dla ludzi?

Smutni ludzie ulepili anioły ze słońca,

A z księżyca ulepili opiekuńcze duchy,

Które wiodły ich po śmierci znowu do aniołów.



Niech to będzie jasne: jesteśmy ze słońca

I dnia, a nie kolczastej nocy,

Powtarzamy najstarsze dźwięki powietrza

W unisono powtórzeń. Ale powtarzamy,

Bo to wiatr, co nas otula,

Przemawia bez końca naszą mową.



Światło też nas inkrustuje i odsłania

Poruszenia umysłu, nadaje formę

Pustym nastrojom, na przykład tęsknocie za porankiem,

Spełniającej się na świetlistym Wschodzie,

Tęsknocie za spoczynkiem w zamierającym morzu

Mroku, które z zapadającym w siebie mrokiem

Jest odpoczynkiem i ciszą posłaną do snu.



...wieczór, kiedy z rytmu wypada jeden takt,

A potem jeszcze jeden, i jeszcze jeden, aż wszystkie

nagle zaczynają kipieć w tonacji molowej.

Naga noc jest najlepsza. I pusta ziemia. Pusto, pusto,

Tylko nasze domy przycupnęły nisko

Pod łukami i rozgwieżdżonym eterem,

Pod rapsodiami powracających ogni,

Gdzie nasz wewnętrzny głos daje prawdziwą odpowiedź,

Gdzie ten wielki wewnętrzny głos wznosi się ku górze,

Kiedy stoimy, wpatrzeni w krągłą tarczę luny.



Wallace Stevens

przekład Jacek Gutorow

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz