O tej godzinie już zasnęłaś. Cała
Skrzydlona w oddech, co opływa ręce
I usta we śnie tym bardziej dziecięce,
I lok — jak anioł nad kapliczką ciała.
Tobie zapewne księżyc też przygrzewa,
Lecz ty bezwiednie przemywasz nim usta
Jak mym westchnieniem. A noc stoi pusta,
A tylko zegar drąży słoje drzewa.
Sen po niedzieli. Jeszcze z twoich sukien
Paruje srebrny zapach kwiatów, ziela,
Lecz w kalendarzu już zgasła niedziela —
Sen twój pozostał, me czuwanie długie.
Nad niemym miastem nocną ciszę piję,
Z okna schylony nad Wisły sen cichy.
I w śpiącej rzece zakreślam dystychy
Tylko dla ciebie — więc teraz niczyje.
Vojtech Mihálik
przekład Stanisław Grochowiak i Witold Rutkiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz