Chodzimy dziś na aukcje i dobijamy się o rzeczy
Do których należeli ludzie. One strząsnęły z siebie tamto życie
I zachowały kurz, co nigdy całkiem się nie sczyści.
Niewierni ocaleńcy, padają łupem cwanych kupców,
Biedaków lub ambitnych młodych. Dziś już niezwykłe,
Niewyszukane metalowe łóżka, w których budzili się umarli
Kiedy o piątej wyły syreny i całą noc dudniły im walcownie.
Tamte niewielkie sztuki porcelany, co stały
Nad kominkiem w pokoju od frontu, krzesła
W których siadali, cała masa drobiazgów, wśród których żyli,
Cząstki dawnego wzoru, co tylko zdawał się pasować,
Nic nam nie mówią i zawsze idą za psi grosz —
Choć tydzień temu było coś, co opowiedziało
Swą zwięzłą historię: stos fotografii —
Na jednej ślub, zwyczajny i niemodny,
Szóstka rumianych dzieci pod zakurzonym szkłem,
Małżeństwo, starsze w dzień jakiejś rocznicy, a potem,
Nieomal nazbyt gładko, góra wieńców na grobie —
Fotografii, które ktoś wziął dla samych ram.
Tom Paulin
przekład Piotr Sommer
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz