Ty mnie pokonaj, ciemna nocy!
Pragnę fal twoich miękkiej mocy,
chcę zginąć w ich ułudzie.
Przez twoje włości nieprzebrane
niosą swe serca skołatane
milczący, biedni ludzie.
Nad postrzępionym światem zmienna,
a wciąż ta sama i zbawienna:
wieczysta ma otucha.
Z czułością strącasz świat w otchłanie,
wszystko przepadnie, ty zostaniesz:
wspaniała, ciemna, głucha.
Żyjesz i głoszą twą potęgę
płonące konstelacje gwiezdne
zbiegłe z pradawnych rycin.
Niczym anielskie duchy czyste
wyszedłem z ciebie, aby istnieć.
Zechciej mnie znów pochwycić!
Zapomnij o mej niewierności,
znajdą cię wszędzie moje kości,
na każdym dróg rozstaju;
bądź rzeką, pianą po niej spłynę,
marnotrawnego przyjmij syna,
ponury, ciemny raju.
János Pilinszky
przekład Jerzy Snopek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz