Kochać poetów
faunę PARKU YELLOWSTONE którą czeka zagłada
kochamy przecież poezję
poezja
wieczna kaskada
Paryż ostrzeliwały dalekonośne armaty
poeci w hełmach całe dnie
Lecz umarłych z miłości po co wliczać w straty?
Paryżu, adieu!
Opływaliśmy Afrykę
a ryby z diamentowymi oczyma
umierały w śrubach parowca
najbardziej boli
kiedy się wspomina
Jak pachnie gorące powietrze
jak upojnie
lira murzyńska gra
rozżarzone owoce kandelabrów dojrzewają u nas dopiero
koło północy
stracił rękę na wojnie
pan Blaise Cendrars
Święte ptaszyska
na nogach cienkich jak cienie
losem światów kołyszą
Kartagina umarła
wiatr w trzciny cukrowe się wciska
i tysiąc klarnetów wstrząsa ciszą
Tymczasem po kruchych równoleżnikach Ziemi
HISTORIA
stuletnim bluszczem się wspina
zdycham z pragnienia panno Muguet
a pani milczy o tym
jak w Kartaginie smakowały wina
W gwiazdę uderzył grom
ulewa
w powierzchnię wód
w napięte bębny bije
w Rosji rewolucja
Bastylia zdobyta
a poeta Majakowski nie żyje
ale poezja
ten miesiąc miodowy sączy słodkie soki
w kielichy kwiatów
Jaroslav Seifert
przekład Leszek Engelking
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz