Rano, gdy budzę się wcześnie,
W pokoju jest martwe światło.
Przez ciemność pada deszcz,
A żółte światła miasta
To rozmazane smugi na wilgotnych drogach.
Śpią wszyscy. Zazdroszczę im.
Leżę w zasłoniętym pokoju.
W takiej chwili miasto jest nigdzie.
Gdzieś, w przemokniętej mitteleuropa,
W jakiejś bocznej uliczce, przypadłem do ziemi.
To ta długa, kojąca chwila ciszy
Nim zjawi się historia,
kiedy duch goni za formą,
Wiedząc, że miłość jest równie daleko
Jak otoczona kordonem stolica.
I że tyrania wspomnień
I faktów dokonanych
Jest napięta do ostateczności.
Tom Paulin
przekład Piotr Sommer
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz