Nokturn




Ramię długie, znaczone złotem z drzew się zsuwa

I zniżać się zaczyna i brzęczy w gałęziach.

Widziałem jak padalec sunął wśród wieczoru.

Diana nad stawem chyli się i maskę wkłada.

Pantofelek z atłasu biegnie przez polanę,

Jak echo nieba, co się z horyzontem łączy.

Łodzie nocy gotowe już są do odjazdu.

Inni przyjdą, by zasiąść na żelaznym krześle.

Inni to widzieć będą, gdy mnie już nie będzie.

Światło zapomni o tych, co je tak kochali.

Żadne wezwanie twarzy nam już nie rozświetli.

Żaden szloch już nie zdoła powstrzymać miłości.

Nasze okna wygasną.

Obce stadło przemierzy wzdłuż ulicę szarą.

Głosy,

Inne głosy zanucą, inne oczy zapłaczą

W nowym domu.

Wszystko będzie spełnione, wszystko przebaczone.

I troski będą świeże i las będzie nowy.

I może dnia pewnego dla nowych przyjaciół

Bóg zechce spełnić szczęście, które nam przyrzekał.



Léon-Paul Fargue

przekład Julia Hartwig

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz