Nie wiń mej twarzy — z miłości tak zbladła:
W serce spłynęły mi wszystkie jej żary,
By ogrzać to, co srogość twa zajadła
Mrozem przenika i krzywdzi bez miary;
Gdy serce cierpi, natura troskliwa
Zewnętrzne części całkiem zaniedbywa.
Komu zaś w licach krew beztroska płonie —
Choć w nim afekty niby to gorętsze,
Z jego kunsztownych zaklęć chłodem wionie,
Miłości bowiem nie zna jego wnętrze:
W sercu takiego jeno pustka głucha,
Gdzie Amor w dłonie przemarznięte chucha.
W serce spłynęły mi wszystkie jej żary,
By ogrzać to, co srogość twa zajadła
Mrozem przenika i krzywdzi bez miary;
Gdy serce cierpi, natura troskliwa
Zewnętrzne części całkiem zaniedbywa.
Komu zaś w licach krew beztroska płonie —
Choć w nim afekty niby to gorętsze,
Z jego kunsztownych zaklęć chłodem wionie,
Miłości bowiem nie zna jego wnętrze:
W sercu takiego jeno pustka głucha,
Gdzie Amor w dłonie przemarznięte chucha.
Thomas Campion
przekład Stanisław Barańczak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz