Morze




Morze, mówiłaś umierając,

i to jedyne twe słowo

odtąd oznacza dla mnie morze

i to też chyba, kim ty jesteś.



I może to, kim jestem ja?

Doliny fal i wzgórz fale.

Twa agonia niby ocean

wyzwala i pochłania.



Mamo, mamo. Dni powszednie.

Twoją śmierć słyszę, wołam cię.

Obrzydliwe dni powszednie.

Biedni, biedni, biedni, biedni.



János Pilinszky

przekład Jerzy Snopek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz