Chyba




Chyba cię kocham;

z zamkniętymi oczami płaczę nad tym, że żyjesz.

Ale, jak widzisz, bogowie,

proch i czas

piętrzą pomiędzy nami

tak straszliwie ciężkie barykady,

że niekiedy

ogarnia mnie lęk miłosnej przestrzeni

i małostkowy strach.



Chowam się wtedy do łóżka pełen bojaźni,

jak natura o północy

— bezgłośnie i bezszelestnie.



Potem

znów wierzę, że należymy do siebie,

że trzymasz mnie za rękę.



János Pilinszky

przekład Jerzy Snopek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz