Blask słońca bije od zachodu
I od płynącej ściekiem wody,
I od szyb, co się lśnią wilgotnie,
I od mosiądzu w każdym oknie.
Blask też w gablotce się zwierciedli
Przed pełnymi śmiechu oczami
I zębami wytwornej damy,
Która się różuje i bieli.
To gorące bóstwo też bada
Szpary w drzwiach, do flaszek się wkrada
W aptece, przenika bez biedy
Tajnie ich, nad którymi niegdyś
Sam Arystoteles się głowił,
Boć istniało, nim nastał człowiek.
Olśniewa również oczy kogoś, co tu idzie
Na zachód, buchaltera, który niedowidzi
I do końca dni swoich nie znajdzie ścieżyny,
Co by go z tej ulicy wywiodła w świat inny.
Kroczy z głową spuszczoną, niczego nie wita
Z ciekawością i, czemu się urodził, pyta.
Thomas Hardy
przekład Zygmunt Kubiak

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz