Elegia z cytryną




Aż tak bardzo czekałaś na tę cytrynę

i wzięłaś ją z moich rąk,

leżąc na oślepiająco białym łożu śmierci, które napawało mnie smutkiem.

Łapczywie gryzłaś ją swymi pięknymi zębami.

Rozpływał się dokoła topazowy aromat . . .

Tych kilka kropel cytrynowego soku zesłanych widać z nieba

w okamgnieniu ożywiło twoją świadomość.

W twoich czystych jak błękit oczach zamajaczył uśmiech.

O ! Jak powraca siła w twojej dłoni, którą splotłaś z moją!

W twoim gardle nadal coś się kotłuje,

lecz w tym ostatnim momencie życia

moja Chieko przemieniła się znowu w dawną Chieko.

W jednej przelotnej chwilce skoncentrowałaś całe swoje przywiązanie do życia

i niedługo potem —

tak jak ongi na szczycie wzgórza — wydałaś głębokie westchnienie.

I w tym momencie przyszła śmierć . . .

Opodal kwiatów wiśni, które ustawiłem przed twoją fotografią,

położę dzisiaj znowu ożywczo połyskującą cytrynę.



Takamura Kōtarō

przekład Adachi Kakuzo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz