Słyszę koło siebie twój krok znajomy,
twój krok chmury albo powolnej rzeki,
czuję twoją obecność, twój majestat skromny
jest przy mnie, poddanym twoich wiecznych królestw.
Ponad bladym niezatartym czasem,
nad zielonymi rodzinami leżącymi na wznak na ziemi,
nad pustym ubraniem, nad szufladą płaczu,
nad krajem deszczu milcząco panujesz.
Idziesz w owadach i pleśniach, twoje prawa
co dzień wypełnia moja ręka,
twój głos ukradkiem biegmnie z moich ust,
łagodząc stal i popiół mego głosu.
Busolo mojej długiej po ziemi podróży,
początku mojej krwi, źródło przeznaczenia.
Kiedy wziął cię w jaskinię swoją pył bez twarzy,
budzę się co dzień zdziwiony, że żyję.
Próbowałem wyważyć niewidzialne drzwi
i, więzień, tłukłem się daremno.
Wieszałem się na próżno na powrozie szlochów
i lamentując, bagnami snu szedłem.
Ale ty żywa jesteś tuż koło mnie
i dobrze wiem, że cicho oddychasz
w łagodnych rzeczach, które na mnie patrzą
w niebieskim porządku, dzięki twojej dłoni.
Mieszkasz w obszarach porannego słońca
i ze zwykłą tkliwością mnie otulasz
w swój płaszcz leciutki wysokiego światła,
jeszcze zimny od kogutów i cieni.
Mierzysz płynny gwizd owadów i ptaków,
podarunek dajesz, słodycz ziemi.
Czuły sygnał twój wskazuje zawsze drogę,
jego mowy pełna jest samotność.
We wszystkim, co robię, jesteś, zamieszkujesz moje milczenie.
Ponad moim ramieniem dyktujesz rozkazy,
kiedy noc wypija kolory
i nieskończona twoja obecność jest wszędzie.
Słyszę w sobie prorocze twoje słowa,
nocnym czuwaniom moim towarzyszysz,
ostrzegając o zdarzeniach, trudnych kluczach,
narodzinach gwiazd i wieku roślin.
Mieszkanko niebios, żyj, nie znając lat.
Krwi moja pierwsza, moje światło wczesne.
Niech wieczne twoje życie, oddychając w rzeczach,
wielkim prostym chórem otacza mnie i wspiera.
przekład Czesław Miłosz

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz