Odważnie swą samotność znoś,
ja twoją wiarę cenię,
więc losu nie powierzaj gwiazdom,
chwyć w ręce przeznaczenie.
Jeśli wśród czujnych ramion twych
miota się jego ogień,
jesteś czymś więcej niż my wszyscy,
choć żal się pali w tobie.
Więc jak zwierzęta musisz mieć
czystości blask dziewiczy,
śmiało pogrążaj się jak one
w swej strasznej tajemnicy.
Aż pewnej nocy będziesz sam,
jak pieśń, co w niebo wzlata.
Ku tobie wzniosą się dni twoje,
twe nieśmiertelne lata.
Wieczorem cię nie znajdzie nikt,
zapłaczę i w pokorze
przy twoim domu będę czekał.
Czy cię zobaczę? Może.
János Pilinszky
przekład Jerzy Snopek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz