To jest zwyczajne, przyzwyczajone
dotykiem do oczu, oczami do milczenia:
patrzy się, żyje się — zwyczajnie,
milcząco.
To jest symboliczne, czego oczy dotknęły,
w czym dotyk przeminął przezroczyście i czule,
co jak witraż bez katedry, różaniec bez palców —
a przecież jest ciałem i słowem.
Co z drobiazgów przezroczystych
wytrąca się życiem śmiertelnym — to jest
naprawdę. Jest czasem
ślepej prawdy, jej spojrzeniem.
Spojrzenie ślepej prawdy: czas.
W czasie ty i ja, i rzeczy niczyje, i my samotni
i coś czystego jest w czasie, a czasu nie zna —
miłość zwyczajna, symboliczna, prawdziwa.
Piotr Matywiecki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz