Każdy cień palmy, każdy dzban pamięta,
Jak szła, cała w powietrze owinięta,
Do źródła i jak gotowała strawę.
Życie jej było ciche, nie jaskrawe.
Podobny żywot źdźbło najlichsze miewa,
Miewają rzeczy i miewają drzewa.
A teraz leży zabalsamowana,
Ni w śpiew, ni w krzyk ptaków zasłuchana.
Na próżno płaczki rwą rozwiane włosy.
Pyłem są dla niej ich chrapliwe głosy.
Obszary ziemi dla niej się zmniejszyły
Do czekającej na jej proch mogiły.
Stary papyrus z mroku się odzywa:
"Co bywa ciałem, również cieniem bywa".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz