Duszna msza listopada lub lata
duszny dzień i duszący kurz
jakiś wiatr widma czegoś rozplata
jakąś sierścią powiało wzdłuż
jakąś szarą i okrutną cichą sierścią
jak sunący powietrzem przylizany strach
teraz można powiedzieć że czyjeś odejście
jeszcze jest w kołyszących się drzwiach
a już nie ma tylko msza listopada lub lata
pełna sierści i wełny w powietrzu i drzewach
teraz można powiedzieć że to tylko strata
że to nerw oszalały tak wysoko śpiewa
Teraz można powiedzieć że to tylko ja znów
sierść rozgarniam na grzbiecie nieprzychylnej ziemi
ale skąd idzie to co tak wieje wzdłuż
co mi zielem zbielałym przy twarzy się pleni
Tylko msza tylko ja w listopadzie lub lecie
tylko ktoś Tylko ty Tylko we mnie przeze mnie
coś się sierścią szczurzy w zwężonej poświacie
i widmem poszarzałym stoi w tej za dusznej wełnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz