Litwa


Mnie do niewoli wziął smutek, co nad mrocznymi polami

Na rozrzuconych w przestrzeni samotnych drzewach spoczywa.

Zsiniałe, posępne niebo spoziera w dół zapłakane

Przez mgły białawe, jedwabne — w nich boleść i żałość tkliwa.


Zmierzchy różowe i ciche mrą niby dzieci samotne,

Spokojna noc w chorobliwie pobladłej poświacie tonie.

Świty się budzą jak uśmiech na ustach konającego;

Jakby wstydziły się siebie, dni wypływają w welonie.


Wąskie rzeczułki błądzące pośród wierzb naburmuszonych,

Łąki, na których się dzieje kwiatów ubogich kwitnienie,

Małe brzozowe zagaje na bezgranicznych rozłogach 

W przepaściach uczuć posępnych jedyne jasne marzenie.


Urzekł mnie kraj, do którego burze nie mają dostępu,

Kraj, gdzie wietrzyki się kłębią, mgła słońce spowija biała,

Kraj, który tęskni do żałości i czeka w ciągłym zwątpieniu,

Kraj, gdzie się moja stęskniona pieśń w zamyśleniu tkała.


Dawid Ejnhorn

przekład Leopold Lewin

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz