Wieczór




Te same gwiazdy

wyszeptały wieczór jak zwierzenie.


Latarnie wyszły z ciemnych bram na ulicę

i w powietrzu cicho stanęły.


Zmrok łagodnie przemienia przestrzenie.


Ogrody opuściły swoje drzewa,

szare domki znad rzeki — spłynęły.


W niskich brzegach śród olch płynie żal.


Tylko horyzont uchyla nieba

księżycom

i droga długo wiedzie we wspomnienie.


I twoje dłonie sieją między nami dal.




1930

Sponad



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz